Sprzedaż „GW” leci na łeb na szyję od dawna i redaktorzy co rusz wymyślają nowe tematy, którymi nieudolnie próbują uderzyć w Prawo i Sprawiedliwość. W ostatnim czasie sporo uwagi poświęcają reformie edukacji.
„Gazeta Wyborcza” odkryła ostatnio niebywały skandal. Narzekali, że uczniowie szkół średnich będą czytać książki (sic!). I to aż sześć, czy nawet siedem pozycji w ciągu jednego roku!
Jest też kolejny odcinek tego serialu. Także o lekturach.
"Wyborcza" powołuje się na "nauczycielkę języka polskiego z jednego z podwarszawskich gimnazjów", która twierdzi, że „archaicznymi lekturami z XIX w. zniechęcimy dzieci do czytania”. Zamiast tego proponuje m.in. takich autorów jak Marcin Szczygielski. Kobieta jest bowiem zbulwersowana dziełami Prusa, Sienkiewicza, Słowackiego, Mickiewicza.
– wymieniała.To co mnie niepokoi, to dobór lektur. Dzieci w 4, 5, 6 klasie z literatury polskiej będą musiały przeczytać coś, uwaga: Prusa, Sienkiewicza – konkretnie „W pustynie i w puszczy”, wybrane wiersze Słowackiego i Mickiewicza i jeszcze Brzechwy – „Akademię Pana kleksa”
Reklama
To są teksty bardzo archaiczne, wszystko jest XIX w., albo dwudziestolecie międzywojenne – dodała.
– powiedziała nauczycielka gimnazjum.Tam w ogóle nie ma Szczygielskiego, Emilii Kiereś, jakichś autorów, którzy dzisiaj tworzą piękne utwory dla dzieci, młodzieży.
Warto wiec przyjrzeć się, co m.in. tworzy pierwszy z wymienionych: Marcin Szczygielski.
W swojej karierze pełnił on funkcję dyrektora artystycznego polskiej edycji miesięcznika „Playboy”, publikował w „Playboyu”. Jest dziennikarzem, pisarzem, grafikiem. Gatunki ,w jakich pisze to powieść obyczajowa, powieść gejowska, powieść dla młodzieży, literatura faktu.
W 2007 r. ukazała się jego powieść gejowska „Berek”, traktująca o zetknięciu dwóch światów: tego, w którym żyje wyzwolony, wielkomiejski homoseksualista Paweł oraz tego, który jest światem Anny, przedstawicielki „moherowych beretów”.
Tak chcą edukować nasze dzieci?