W związku z brakiem dowodów na wywieranie nacisków na pilotów 10 kwietnia, Ewa Błasik stwierdziła, że teraz pewnie media nie będą miały o czym pisać. Jej zdaniem wielu dziennikarzy i polityków żyło wiarą, że naciski na pilotów faktycznie miały miejsce.
Wdowa po gen. Błasiku zwraca także uwagę na nagły „wysyp” ekspertów od lotnictwa, którzy w mediach szkalowali polskiego generała i sami urastali do rangi celebrytów.
- To, co wyrabiano w mediach wokół męża po jego śmierci, było nieprawdopodobne. Ci wszyscy pseudoeksperci, niektórzy niebędący nawet pilotami, wychodzili z siebie, by go oszkalować. Zwłaszcza goście TVN24. Kim w ogóle są ci ludzie? Środowisko pilotów nie jest aż tak duże. I okazuje się, że ktoś, kto niczego nie osiągnął, robi za celebrytę od lotnictwa. Napisali książki, przybrali odpowiednie pozy przed fotoreporterami. I zbudowali tak wielopiętrowe bzdury na temat mojego męża, że czego to on nie wyprawiał z pilotami... – stwierdziła w wywiadzie dla „Super Expressu” Ewa Błasik.
Wdowa po gen. Błasiku przyznaje, że choć miała świadomość, że stawiane jej mężowi zarzuty są wyssane z palca, nie wiedziała w jaki sposób może bronić honoru męża. Ewa Błasik jest bardzo rozczarowana tym, że ani polskie władze, ani wojskowi dowódcy nie stanęli w obronie jej męża.
- Wiedzieliśmy, że te zarzuty są kompletnie księżycowe. Zawsze byłam blisko i widziałam, jak Andrzej traktował pilotów. Bronił ich, dbał o bezpieczeństwo. Słuchając Rosjan, wspomnianych "ekspertów" i naszego pożal się Boże przedstawiciela przy MAK, miałam wrażenie, że mówią zupełnie o kimś innym. I na Zachodzie przyjęto niestety rosyjską wersję o pijanym dowódcy sił powietrznych, który naciskał i zabił 96 osób z prezydentem na czele. To przykre już nie tyle dla mnie, co dla Polski. (…) I nawet jeżeli premierowi, ministrowi czy prezydentowi zabrakło odwagi, to żołnierskiej odwagi nie powinno zabraknąć szefowi sztabu Wojska Polskiego! Powinien zareagować! – uważa Ewa Błasik.
Z kolei odnosząc się do spekulacji na temat spożywania przez gen. Błasika alkoholu na pokładzie samolotu, Ewa Błasik oświadczyła, że dysponuje opiniami lekarskimi, z których wynika, że gen. Błasik cierpiał na nadkwasotę żołądka i z tego względu nigdy nie spożywał alkoholu w samolocie.
- Mąż podczas przeciążeń lotniczych, w powietrzu, cierpiał na nadkwasotę żołądka. Często lataliśmy razem i wiem, że choćby z tego względu nie pił w samolocie. Kiedy usłyszałam „rewelacje” pani Anodiny, od razu poinformowałam prokuraturę o odpowiednich badaniach i opiniach lekarskich, którymi dysponuje. Przecież Rosjanie chcieli zarysować obraz kilku polskich generałów, którzy lecąc z prezydentem, siedzą w saloniku i piją wódkę. A niektórzy u nas to podchwycili. – stwierdziła wdowa po gen. Błasiku.
Zdaniem Ewy Błasik działanie płk. Edmunda Klicha spowodowane jest tym, że czuje się on niespełniony. Wdowa po gen. Błasiku stwierdziła, że płk. Klich zawsze chciał zostać generałem, a dlatego, że mu się to nie udało, „wyżywał się” na gen. Błasiku, który nominację otrzymał mając zaledwie 48 lat.
- Oczernianie męża przez "ekspertów" było często wyrazem własnych niespełnionych marzeń, zazdrości i frustracji. Skąd płk Klich niemal od początku wiedział, że zawinili piloci, szkolenie i generał, który był razem z nimi?! – mówi Ewa Błasik.