Stowarzyszenie zarzuca strażnikom, że bezprawnie - w ich ocenie - użyli siły wobec dziennikarza „Gazety Polskiej” Michała Stróżyka i zakuli go w kajdanki, gdy nie chciał odejść z miejsca protestu na Krakowskim Przedmieściu.
Prezeska „Solidarnych 2010” i autorka filmu pod tym samym tytułem Ewa Stankiewicz powiedziała, że strażnicy „nadużyli siły”, choć akcja protestacyjna stowarzyszenia „mieści się w ramach państwa prawa”, jest „pokojowa, propaństwowa, prodemokratyczna i prowychowawcza”.
- Nie damy się zepchnąć do roli ofiar, czujemy się pełnoprawnymi obywatelami - podkreśliła.
Mówiąc o akcji usunięcia namiotu, Stankiewicz zaznaczyła, że brał w niej udział „rosły, specjalnie wyszkolony” strażnik, który uniemożliwiał jej nagrywanie całego zajścia.