Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

9 lat więzienia dla oszusta "na wnuczka"?

Kary 9 lat więzienia, 22,5 tys. zł grzywny oraz naprawienia szkody w całości chce prokurator dla mężczyzny oskarżonego przed białostockim sądem okręgowym o udział w oszustwach grupy działającej metodą "na wnuczka". Obrona wnioskuje o uniewinnienie. Wyrok ma być ogłoszony jeszcze w piątek.

Sąd zajmuje się oszustwami sprzed kilkunastu lat. Trzech członków grupy już 10 lat temu zostało prawomocnie skazanych. Oskarżonego 44-latka dopiero w 2019 roku zatrzymano w Wielkiej Brytanii i przekazano do Polski. Mężczyzna narodowości cygańskiej jest recydywistą, był w przeszłości karany również za oszustwa. W Polsce nie ma stałego miejsca zamieszkania, nie ma zawodu, od przewiezienia go do Polski jest tymczasowo aresztowany.

Grupa działała w różnych miastach Polski w identyczny sposób, w jednym miejscu jej członkowie przebywali od jednego do dwóch dni. Wytypowana z książki telefonicznej osoba, która - w ocenie przestępców - powinna być w podeszłym wieku, była przez nich przekonywana, że dzwoni np. jej wnuk, który ma pilną potrzebę finansową.

Zmieniony głos, inny niż wnuka, rozmówca tłumaczył najczęściej chorobą. Potem mówił, że po pieniądze przyjdzie jego kolega. Starsi ludzie oddawali oszustom oszczędności wielu lat, likwidując nawet lokaty w bankach. Dopiero po fakcie sprawdzali, czy bliscy rzeczywiście wysyłali kogoś po pieniądze. Poszkodowani to m.in. mieszkańcy Białegostoku, Ostrowa Wielkopolskiego, Augustowa, Sanoka i Lublina.

Pokrzywdzone działalnością oszustów (dokonane przestępstwa lub usiłowania) były 22 kobiety, do których w 2008 roku przestępcy dzwonili podając się za osobę z bliskiej rodziny. Wyłudzone od poszczególnych osób kwoty wahały się od 4 tys. zł do 21 tys. zł.

Przestępcy wpadli w Lublinie, gdy jedna z kobiet, którą chcieli oszukać, zawiadomiła policję. W 2011 roku zapadły prawomocne wyroki wobec trzech zidentyfikowanych i zatrzymanych oszustów; sąd skazał ich na kary od 1,5 roku oraz 5 lat więzienia, mieli też obowiązek naprawienia szkód w całości.

Czwarty z członków tej grupy ukrywał się, poszukiwany był przez wiele lat na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. W 2019 roku udało się go zatrzymać w Wielkiej Brytanii. Przekazanie go do Polski pozwoliło zakończyć śledztwo.

Sąd odczytał wyjaśnienia dwóch ostatnich świadków (wcześniej skazanych za te same przestępstwa) i zamknął przewód sądowy, a strony wygłosiły mowy końcowe.

Oskarżony nie był podrzędną postacią w tym przestępczym procederze. Z dowodów wynika, że to on kierował "odbierakami", tak w slangu nazywa się osoby, które odbierają pieniądze od pokrzywdzonych, werbował ich, kierował do miejsc odbioru pieniędzy od pokrzywdzonych, wręczał karty telefoniczne, instruował jak się po miastach poruszać, przesyłał pieniądze uzyskane z przestępstw do innych osób zaangażowanych w ten przestępczy proceder

- mówił prokurator Tadeusz Marek z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.

Podkreślał, że były to przestępstwa "wyjątkowo podłe i ohydne", bo uderzały w ufne, chcące pomagać bliskim osoby w podeszłym wieku, które wskutek oszustw "na wnuczka" traciły oszczędności swego życia. Wnioskował o karę łączną 9 lat więzienia, grzywnę i obowiązek naprawienia szkody w całości. Argumentował, że w przypadku tego oskarżonego kara ma spełnić funkcję izolacyjną, dodał, że funkcji wychowawczej (resocjalizacyjnej) - biorąc pod uwagę jego dotychczasową karalność - wobec niego nie spełni.

Obrona chce uniewinnienia, bo - w jej ocenie - nie ma jednoznacznych dowodów wskazujących na winę oskarżonego, a wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane na jego korzyść.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane