Ewa Kopacz była gościem Łukasza Mężyka w programie „Cztery strony”. Jak przystało na rasowego polityka „opozycji totalnej”, była premier skupiała się przede wszystkim na krytykowaniu Prawa i Sprawiedliwości. Choć nie tylko, postanowiła też sobie pożartować. Przynajmniej tak chyba można założyć, bo trudno uwierzyć, że mówiła to wszystko na poważnie…
– oświadczyła na przykład Kopacz.Nam nie potrzeba było ustawy, w której zmienialibyśmy warunki powoływania prezesów spółek po to, żeby tych niewykształconych, nieprzygotowanych umieszczać na tych strategicznych stanowiskach. Staraliśmy się poszukać ludzi, którzy rzeczywiście byli do tego przygotowani merytorycznie
Kolejny żart (chyba jednak żart) był jeszcze lepszy.
– stwierdziła Ewa Kopacz.Przypominam o tym, że byliśmy w latach poważnego kryzysu w Europie i na świecie (kiedy rządziła koalicja PO-PSL – przyp. red.) i w związku z tym to my musieliśmy zaciskać pasa po to, żeby zostawić rok temu naszym następcom budżet i finanse publiczne w takiej kondycji, że oni dzisiaj z całą beztroską mogą rozdawać na prawo i lewo
Na koniec poseł Platformy Obywatelskiej zostawiła sobie dowcip najlepszy. Jej komentarz do sondaży, w których Prawo i Sprawiedliwość zostawia daleko w tyle konkurencję, był zabawny wyjątkowo.
– oznajmiła.Proszę zobaczyć, co się dzieje z wynikiem wyborczym PiS-u – on topnieje, czyli ten teflon spada z tej partii. (…) Gdyby dzisiaj były wybory, to kto wie, jaki byłby sondaż dla Platformy
Cóż, najwyraźniej dobry nastrój Ewy Kopacz nie opuszcza…