Oficjalnie organizacją pochodów pierwszomajowych zajmowało się Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, jednak politycy SLD zawsze w nich uczestniczyli. W tym roku jednak pochodu już nie będzie.
- Doszliśmy do wniosku, że święto pracy musi zmienić swój charakter, bo nie ma czego świętować. Bezrobocie jest wysokie, a zarobki niskie. Zamiast kroczyć w pochodzie, będziemy protestować pod którymś z zamykanych zakładów pracy – tłumaczy Tomasz Kalita.
Poza planowanymi demonstracjami na otarcie łez politykom SLD pozostanie tylko niewielki majowy piknik.
– SLD chce pokazać się od nowej strony. Widzę w tym jednak pewną sprzeczność. Z jednej strony partia rezygnuje z pochodów, a z drugiej wraca do niej stary beton, w pokroju Leszka Millera i Józefa Oleksego – uważa poseł PiS Mariusz Kamiński.