Policja mówi o Pawle P., że to był "godny przeciwnik". Po wybuchu bomby kilka razy przebierał się, więc w jego poszukiwania zaangażowano najlepszych policjantów w kraju. Zdaniem osób związanych ze śledztwem przygotowania do podłożenia bomby trwały kilka miesięcy i były bardzo precyzyjne.
Bomba, która 19 maja została podłożona w autobusie we Wrocławiu, była bardzo profesjonalnie wykonana. Tylko drobne błędy popełnione w czasie jej konstruowania spowodowały, że jej siła rażenia była mniejsza. Gdyby ładunek eksplodował zgodnie z planem, cały autobus zostałby zniszczony, a część pasażerów prawdopodobnie by zginęła lub została poważnie ranna.
Paweł R. przyznał się do winy. Odmówił jednak składania wyjaśnień. Grozi mu dożywocie. Usłyszał trzy zarzuty - popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym, usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych i zarzut spowodowania zdarzenia, które zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób. Mężczyzna nie był wcześniej notowany.