Władysław Frasyniuk podpisał się pod listem zamieszczonym na stronie internetowej Instytutu Bronisława Komorowskiego. Oświadczenie zatytułowane „Przywrócimy demokratyczne państwo prawa” sygnowali również trzej byli prezydenci. Wzywają do „obrony demokracji”.
Działacz społeczny Adam Borowski wystosował list-apel do Frasyniuka, prywatnie jego przyjaciela. Pisze w nim, że jest gotów stanąć przeciwko niemu, mimo że jest jego przyjacielem.
„Właśnie w imię obrony demokracji. Wiesz dobrze, że nie rzucam słów na wiatr. Tak zwany list byłych prezydentów, który podpisałeś, to współczesna Targowica”
– czytamy.
Padają również mocne słowa w kierunku pozostałych sygnatariuszy listu, Aleksandra Kwaśniewskiego, Bronisława Komorowskiego, Lecha Wałęsy, Andrzeja Olechowskiego, Radosława Sikorskiego.
Jak pisze Borowski, Kwaśniewski to ten, który „upił się na grobach zamordowanych w Katyniu”;
Wałęsa – „brak mu cywilnej odwagi do przyznania, że donosił na swoich kolegów”;
Olechowski – „agent komunistycznych służb”;
Komorowski – „wspierał WSI”;
Sikorski – „w imię obrony demokracji chciał „dorżnąć watahę””.
– pyta Borowski.„Jaką trzeba przejść drogę, by z Twoim życiorysem, z Twoją legendą dołączyć do tego towarzystwa? Co Ty wśród nich robisz?”
Działacz opozycji demokratycznej i niepodległościowej w PRL zaznacza, że miał „chrześcijański obowiązek przyjaciela napomnieć”, ponieważ uważa, że ten błądzi.
Załączamy list Adama Borowskiego odczytany podczas programu „Warto rozmawiać” (za wpolityce.pl):
Władku,
piszę do ciebie jak do przyjaciela, z którym łączą mnie lata walki o wolną Polskę, miesiące więzienia w Łęczycy.
Jesteśmy w różnych obozach politycznych ale w ocenie poprzedniej władzy i ludzi ją sprawujących, wspólnie ocenialiśmy, że to zdegenerowana banda złodziei publicznego grosza. Ze zdumieniem obserwowałem jak od miesięcy słowami niegodnymi atakujesz obóz polityczny, który wygrał wybory, a na który ja głosowałem.
Kilka dni temu wezwałeś do otwartego buntu, by ludzie wyszli na ulicę i obalili ten rząd. I nie daj Bóg spotkamy się na tej ulicy, bo będziemy tego rządu bronić. A władzę oddamy tylko w wyniku demokratycznych wyborów, jeśli taka będzie wola moich rodaków. Jesteśmy gotowi na tę wypowiedzianą wojnę. Ja jestem gotowy.
Jestem gotowy stanąć również przeciwko Tobie, mojemu przyjacielowi. Właśnie w imię obrony demokracji. Wiesz dobrze, że nie rzucam słów na wiatr. Tak zwany list byłych prezydentów, który podpisałeś, to współczesna Targowica.
Potocki, Branicki, Rzewuski też w imię obrony zagrożonych praw szlacheckich pielgrzymowali do Sankt Petersburga i innych stolic. Czym to się skończyło dobrze wiesz. Na szczęście prezydent najjaśniejszej RP Andrzej Duda, prezes Kaczyński i polski rząd to nie zniewieściały Stanisław August Poniatowski ze swoim dworem, a pani kanclerz Merkel w Berlinie, i urzędasy w Brukseli to nie caryca Katarzyna w Petersburgu.
Żaden obcy polityk, żaden obcy rząd nie będzie się wtrącał w polskie sprawy. Władziu, stanąłeś w jednym szeregu z Aleksandrem Kwaśniewskim, który poniżył majestat RP, upijając się na grobach zamordowanych w Katyniu. Z Lechem Wałęsą, któremu brak cywilnej odwagi do przyznania, że donosił na swoich kolegów z pracy, z Andrzejem Olechowskim , agentem komunistycznych służb, Bronisławem Komorowskim, który wspierał WSI, którego sam określałeś jako człowieka bezideowego; Radosławem Sikorskim, który w imię obrony demokracji chciał jak to określił – „dorżnąć watahę”. Stanąłeś w jednym szeregu z komunistycznymi aparatczykami : Millerem i Pastusiakiem.
Ty z nimi chcesz bronić demokracji? Jaką trzeba przejść drogę, by z Twoim życiorysem, z Twoją legendą dołączyć do tego towarzystwa?
Co Ty wśród nich robisz?
Polska historia zna różne pokręcone życiorysy – choćby Józef Zajączek jakobin, napoleoński generał, bohater walczący za Polskę, potem namiestnik cara – zdrajca. Generał Berling z przepiękną legionową kartą, bohater wojny 1920 roku , potem zdrada i służba sowieckiemu okupantowi. Martwię się Władku, dokąd zaprowadzi Ciebie Twoja droga.
Większości sygnatariuszy listu, który podpisałeś – nie szanuję. I na ich opinii nie zależy mi. Do Ciebie piszę ze szczerej przyjaźni.
Zrobisz z moim listem co chcesz. Może spowoduje to Twoją refleksję, możesz go też zlekceważyć. Ale ja miałem chrześcijański obowiązek przyjaciela napomnieć , gdy uważam, że błądzi.
Zostań z Bogiem
Adam Borowski