Informację o działaniach CBA przekazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Na razie nie wiadomo, jakie dokładnie czynności prowadzą funkcjonariusze.
Uliczny incydent na Białołęce
Sprawę opisał portal Zero.pl. Według jego relacji w sierpniu tego roku Monika Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Rzeczniczka zwróciła jej uwagę, a kobieta odpowiedziała wulgarnie.
Horna-Cieślak zawiadomiła policję. Jak twierdzi portal, funkcjonariusze pod presją wydali wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci. W efekcie dzieci w wieku trzech i czterech lat trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej.
Zero.pl powołuje się też na stanowisko sądu rodzinnego. Według portalu sąd ocenił, że działania RPD mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej, a machina państwowa została uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zdarzenia. Zawiadomienie w tej sprawie trafiło do szczecińskiej prokuratury.
Monika Horna-Cieślak odpiera zarzuty. Stwierdziła, że działała w ramach swoich kompetencji i w trosce o bezpieczeństwo dzieci. Zaznaczyła też, że rodzina była znana służbom i była objęta m.in. procedurą Niebieskiej Karty, stosowaną w przypadku podejrzenia przemocy domowej.
Na miejscu pojawiła się ekipa TV Republika. W oknach wywieszone zostały transparenty "Murem za RPD - pracownicy", lecz reporterowi Republiki nie udało się porozmawiać z osobą odpowiedzialną za kontakty z mediami.