Ostatnio popularne stało się powiedzonko "samozaoranie". Brzmi koszmarnie, ale jest idealne dla opisu tego co dzisiaj zrobił Maziarski podczas programu "Loża prasowa" na antenie TVN24.
W tamtym momencie dyskusja dotyczyła konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego i wypowiedzi prezes Sądu Najwyższego. Kolejni dziennikarze powiedzieli kilka zdań. Do głosu doszedł w końcu przedstawiciel "Gazety Wyborczej".
- Takie wystąpienia jak to pani prezes Sądu Najwyższego i działania Komitetu Obrony Demokracji, który teraz organizuje spotkania w małych miastach, nie tylko w tych największych ośrodkach jak Warszawa, Wrocław, Gdańsk, ale też w takich miastach jak Wieliczka, Nowy Sącz, pokazują ludziom, że nie są sami. Z pewną przesadą można powiedzieć, że to jest to samo jak w dawnych czasach dyktatury komunistycznej przyjeżdżał do Polski papież i powiedział „nie lękajcie się” - stwierdził Maziarski.
I mówił to na poważnie. Pomimo to (a właściwie dlatego) naraził się na kpiny innych publicystów. Piotr Skwieciński dopytał czy Mateusz Kijowski jest nowym papieżem. Maziarski chyba nie zorientował się, że nabijają się z niego, bo kontynuował...
- Mateusz Kijowski i prezes Sądu Najwyższego są tymi, którzy przekonują obywateli „nie bójcie się”, jest was dużo - dopowiedział.