Im Wałęsa więcej mówi, tym bardziej się pogrąża. Nic nie pomoże zmiana jednego portalu społecznościowego na drugi. Donosy z podpisem "Bolka" nadal pozostaną w archiwum IPN, a Wałęsa pozostanie sobą. Argumenty przez niego wygłaszane już bardzo nieliczne grono osób bierze na poważnie.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tego Wałęsa się nie spodziewał. Nawet prof. Friszke obala jego linię obrony
Także dzisiaj, będąc gościem Super Stacji, nic nowego nie powiedział. "Śmieci" - tak nazwał dokumenty znalezione w domu Kiszczaka. A całkiem zabawnie zabrzmiała deklaracja: - Ja muszę to postawić zdecydowanie i wygrać.
Wprawdzie Wałęsa zamierza - jak podaje Super Stacja - pojawić się w siedzibie Instytutu, ale nie będzie przeglądał dokumentów.
- Nie będę oglądał, bo dla mnie to są śmieci, a ja w śmieci się bawić nie będę. Ja udowodnię – trzy, cztery ruchy i dziękuję – mówił Wałęsa.
CZYTAJ WIĘCEJ: „Wałęsa, donosiłeś!" Ofiara „Bolka” chce 100 tys. zł
Zaraz, przecież o odkryciu teczki "Bolka" i próbie sprzedaży jej fragmentów przez żonę Kiszczaka, dowiedzieliśmy się w połowie lutego. Minęły więc dwa miesiące. Długo trwają te "trzy, cztery ruchy".
A dzisiaj pojawiło się jeszcze takie oświadczenie. Zostawiamy bez komentarza.
