Z opublikowanych akt IPN wynika, że Lech Wałęsa miał donosić na swojego kolegę z pracy, Henryka Jagielskiego.
– powiedział w rozmowie z „Super Expressem” Jagielski, współorganizator strajku w Stoczni Gdańskiej.Robił wszystko, żeby dowiedzieć się, co nasz wydział planuje zrobić na 1 maja. Mieliśmy iść wtedy z grupą z czerwonymi flagami i rzucić nimi pod trybuną. Pamiętam, że osobiście z nim o tym rozmawiałem. I co się później okazało? Nasz plan się nie powiódł, bo służby były na niego przygotowane
Lech Wałęsa po ujawnieniu akt IPN powiedział, że Henryk Jagielski, był agentem SB. W archiwalnych dokumentach Jagielski widnieje jako TW „Rak”. Opozycjonista mówi, że nie wiedział o tym, że był zarejestrowany.
– mówi.Na nikogo nie doniosłem i nie brałem pieniędzy
Jednocześnie nie kryje złości na Wałęsę za jego słowa i zapowiada, że prawdopodobnie pójdzie do sądu.
– powiedział, zaznaczając, że decyzję w sprawie pozwu ma podjąć do soboty.To przez donosy Wałęsy zarabiałem dwa razy mniej i zostałem przeniesiony na inny wydział. Będę żądał od niego 100 tys. zł odszkodowania. Koledzy mi mówią, żeby go nie ruszać, ale ja mam już 84 lata. I jak patrzę na czerwoną mordę Wałęsy, to nie pozwolę, żeby mnie opluwał. To taki wół i prostak!