W Puszczy Białowieskiej trwa największa od stu lat gradacja kornika drukarza. Zaatakowanych zostało 4 tys. ha świerkowego drzewostanu. W sumie na stratę poszło już 400 tys. drzew. Mimo tak ogromnej klęski nie podejmowano decyzji o walce z kornikiem. Czasu było coraz mniej, bo przy dodatniej temperaturze owad zacznie się rozwijać i zaatakuje z pewnością kolejne drzewostany. W literaturze specjalistycznej mówi się o dacie 15 kwietnia, do kiedy czynności ochronne mają sens. Trwa więc walka z czasem.
Pomysł na rozwiązanie problemu przedstawił w niedzielę minister środowiska.
Zostawiamy jedną trzecią nadleśnictw w stanie bez jakiejkolwiek ingerencji człowieka, a pozostała będzie zmierzała w tym kierunku, żeby jak najszybciej zahamować proces destrukcji siedlisk priorytetowych i równocześnie chronić gatunki charakterystyczne dla tych siedlisk
– poinformował Jan Szyszko. Dodał, że „na pozostałym obszarze będą uruchomione działania z zakresu inżynierii ekologicznej”.
Minister zapowiedział również, że rozpocznie się inwentaryzacja lasu. Dzięki niej będzie można „zaprojektować działania, które będą zmierzały do tego, żeby odtworzyć (…) również układ siedlisk priorytetowych”.
12 marca roku w Senacie, a 13 marca na terenie Puszczy Białowieskiej odbyła się konferencja naukowa pt. „Puszcza Białowieska – mity, fakty i przyszłość”. Jej celem była ocena stanu zasobów przyrodniczych zagospodarowanej części Puszczy Białowieskiej, objętej różnymi formami ochrony.