Kilka dni temu portal niezalezna.pl potwierdził informację Sławomira Cenckiewicza, że w oględzinach dokumentów znalezionych przez IPN w domu Kiszczaków biorą udział m.in. córka i syn Czesława Kiszczaka.
W programie „W Punkt” w Telewizji Republika prezes IPN Łukasz Kamiński tłumaczył, dlaczego do tego doszło. Najbliżsi Kiszczaka robią to… na własną prośbę. – Prokurator prowadzący nie musiał akceptować tej prośby, ale zgodził się, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo późniejszego zaskarżenia – tłumaczył Kamiński dodając, że postępowanie śledczych zostało objęte nadzorem służbowym.
Co ciekawe, w minioną sobotę wysłaliśmy do rzecznik IPN Agnieszki Sopińskiej-Jaremczak pytania w tej sprawie. Chcieliśmy dowiedzieć się, jakie dokładnie procedury umożliwiają członkom rodziny Czesława Kiszczaka obecność przy przeglądaniu akt, które zostały zabezpieczone w jego domu, a także poznać inne przykłady, kiedy taka sytuacja miała miejsce.
Zapytaliśmy też, czy w innych przypadkach zabezpieczania akt u osób prywatnych, bądź w instytucjach, osoby, które posiadały dokumenty wytworzone przez komunistyczne służby specjalne, były przy opisywaniu tych dokumentów, a jeżeli tak, to kto to był i kiedy taka sytuacja miała miejsce?
Na żadne z tych pytań nie otrzymaliśmy dotychczas odpowiedzi…