Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Obraził się i znika. Tego pana w mediach publicznych prędko nie zobaczymy

Następny dziennikarz „Gazety Wyborczej” poszedł w ślady swoich redakcyjnych kolegów, którzy zrezygnowali z prowadzenia programów, albo w ogóle z pojawiania się w mediach publicznych.

Autor:

Następny dziennikarz „Gazety Wyborczej” poszedł w ślady swoich redakcyjnych kolegów, którzy zrezygnowali z prowadzenia programów, albo w ogóle z pojawiania się w mediach publicznych. Dotychczas zrobili tak – Wojciech Czuchnowski i Dominika Wielowieyska. Dziś do tego grona dołączył Seweryn Blumsztajn.
 
Kilka dni temu Wojciech Czuchnowski niespodziewanie na wizji w TVP Info wyciągnął i odczytał oświadczenie. Wymienił w nim nazwiska funkcjonariuszy medialnych, którzy stracili pracę wraz ze zmianą zarządu TVP, m.in. Piotra Kraśkę, Beatę Tadlę, Karolina Lewicka i Hannę Lis. Po odczytaniu wyszedł ze studia, mówiąc, że „wróci w wolnej Polsce”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Czuchnowski zapytany o Smoleńsk ucieka ze studia. Tak broni Kraśki i Lewickiej

We wtorek podobnie zachował się inny publicysta „GW” Seweryn Blumsztajn, którego list pojawił się na facebookowym profilu Towarzystwa Dziennikarskiego (Blumsztajn jest jego prezesem).

Informuję, że nie będę już występował w żadnych publicznych mediach. Podjąłem taką decyzję, gdy media publiczne podporządkowano bezpośrednio rządowi, a na czele TVP postawiono jednego z najbardziej cynicznych i niewiarygodnych polskich polityków. Podjąłem ją po wyrzuceniu, zarówno z telewizji jak i z radia, wielu redaktorów i dziennikarzy. Wiele osób odeszło też z własnej woli, nie czekając na zwolnienie. Wszystko to miało charakter politycznej czystki – wyrzucano tych, których podejrzewano o brak politycznej dyspozycyjności, odchodzili ci, którzy nie chcieli podporządkować się polityce propagandowej PiS

– napisał Blumsztajn.

Nie może być więc tak, że będę występował w audycjach PiS-owskich nominatów lub tych, których łaskawie pozostawiono w pracy, udając, że nic się nie stało

– dodał.

Uważam, że dziennikarzom publicznych mediów należy się szacunek za uczciwą pracę w ostatnich latach. Można było mieć wiele pretensji do tych mediów, ale akurat nie o polityczną uległość. Rozumiem tych, którzy pozostali w pracy. Różne są sytuacje życiowe, nie od wszystkich można oczekiwać heroizmu, a jest też pewnie wielu takich, którzy chcą robić media „dobrej zmiany”. Nikogo nie mam zamiaru potępiać. Proszę już tylko do mnie nie dzwonić

– zakończył Blumsztajn.


fot. twitter.com

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane