Jak Pan komentuje wyniki audytu? Jak Pan ocenia działania prowadzone przez policję w związku z ujawnieniem przez tygodnik „Wprost” nagrań najważniejszych osób w państwie?
W związku z publikacją medialną dotyczącą podsłuchiwania dziennikarzy poleciłem po objęciu stanowiska komendanta głównego Policji przeprowadzenie w KGP audytu pod kątem prawidłowości stosowania kontroli operacyjnej przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji, Biura Służby Kryminalnej i Biura Spraw Wewnętrznych. Przeprowadzona kontrola wykazała istnienie dwóch zadaniowych grup specjalnych w Policji. Pierwsza powołana została w czerwcu 2014 r. w strukturach CBŚP, jej zadaniem było wsparcie Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w śledztwie dotyczącym nagrywania funkcjonariuszy publicznych w warszawskich restauracjach. Druga powstała w lipcu 2014 r., w strukturach BSW KGP, jej zadaniem było ustalenie ewentualnego udziału funkcjonariuszy organów ścigania w rozpowszechnianiu nagrań z ww. spotkań. Z analizy kontrolowanych dokumentów wynika również, że w trakcie prowadzonych spraw operacyjnych kilkadziesiąt razy stosowano kontrolę operacyjną wobec NN [osób nieznanych]. Nie ma dokumentów, które jednoznacznie potwierdzają stosowanie wobec dziennikarzy podsłuchów. Zgromadzony materiał nie pozwala jednakże na kategoryczne wykluczenie takiej ewentualności.
Co stanie się teraz z wynikami audytu?
Pragnę przypomnieć, że kontrola trwa, a jej wyniki poznamy w niedalekiej przyszłości. Oczywiście najpierw zapozna się z nimi minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.
Jak długo działały te dwie grupy i na jakiej podstawie zostały powołane?
Obie grupy pracowały rok. Pierwsza, powołana przez komendanta głównego Policji, została utworzona w czerwcu 2014 r. i składała się z funkcjonariuszy CBŚP, Biura Służby Kryminalnej KGP i Biura Spraw Wewnętrznych KGP. Z kolei po miesiącu została utworzona druga grupa, w ramach tej samej sprawy, i składała się wyłącznie z funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych. Prace tej grupy nadzorował osobiście ówczesny szef BSW. W tym momencie muszę stwierdzić, że działania i możliwości drugiej grupy były dużo większe niż grupy pierwszej, a przyczyny jej powołania nie są mi nieznane. Nie potrafię jednak powiedzieć, co było podstawą takiej decyzji [ich powołania].
Co świadczy o tym, że niektóre działania mogły być niezgodne z prawem?
W tej chwili, po dokonaniu wstępnej analizy, już możemy stwierdzić, że ujawnione zostały dwa obszary nieprawidłowości: błędy w dokumentowaniu pracy operacyjnej i błędy w prowadzeniu rejestru kontroli operacyjnej. Pamiętajmy, że sprawa nie jest jeszcze zamknięta.
Jak Pan komentuje słowa gen. Marka Działoszyńskiego, który po lutowym artykule „Gazety Wyborczej” na temat nielegalnej inwigilacji prowadzonej przez BSW po ujawnieniu afery taśmowej stwierdził: „Sugestie, że za moją zgodą lub współudziałem były podejmowane nielegalne działania, mijają się z prawdą i stanowią, zapewne mimowolne, wprowadzanie opinii publicznej w błąd”?
Nie będę komentował wypowiedzi byłego komendanta. Dla mnie w tym momencie najbardziej istotna jest prowadzona kontrola i jej wyniki.
Całość wywiadu w tygodniku "Gazeta Polska"