W sobotę w Zielonej Górze odbyła się konwencja Platformy Obywatelskiej. Ewa Kopacz zwyczajowo dużo obiecywała, m.in., że Polakom będzie „weselej i lepiej”, a także straszyła jakimiś „fanatykami”, którzy rzekomo chcą „zrobić z Polski skansen”. Zachwalała też Stefana Niesiołowskiego, lidera lubuskiej listy PO. Partyjny kolega postanowił jej się odwdzięczyć. Trzeba przyznać, że w dość zaskakujący sposób.
– Ta kampania trzyma się na Ewie Kopacz. Jeździ po kraju, nie przejmuje się atakami nienawiści. Ja bym tak nie mógł, nerwy by mi nie wytrzymały – stwierdził Niesiołowski. – Staram się Ewę naśladować, ale robię to nieudolnie, ale do fanklubu należę od dawna. Starajmy się, żeby normalność Polski nie opuściła. To, że Polska się tak dynamicznie rozwija, to zasługa tego rządu. Polska – parafrazując ministra Becka – z Europy odepchnąć się nie da – dodawał poseł Platformy.
Stefan Niesiołowski, który jest profesorem nauk biologicznych, specjalizującym się w entomologii (dział zoologii zajmujący się owadami), postanowił też nawiązać w wystąpieniu do swojego wykształcenia.
– W województwie lubuskim jest najwięcej lasów, dużo ptaków, najwięcej nietoperzy w Europie, nie mówiąc o motylach i chrząszczach. Także w imieniu zwierząt, dziękuję pani premier – oświadczył parlamentarzysta.
Hmmm... Naprawdę nie wiemy, jak słowa Stefana Niesiołowskiego skomentować, ale jeśli miał w zamyśle swoją wypowiedzią rozbawić innych, to chyba mu się udało.