Głównym tematem dzisiejszego programu „Jeden na jeden” było postawienie Zbigniewa Ziobry przed Trybunał Stanu. Byłemu ministrowi sprawiedliwości zarzuca się naruszenie konstytucji, ustawy o Radzie Ministrów oraz ustawy o działach administracji rządowej.
Gdy padło pytanie o „przepychance” w sprawie odrzucania zaproszenia do pałacu prezydenckiego przez minister spraw wewnętrznych Teresę Piotrowską, marszałek jęła tłumaczyć o co „tak naprawdę” chodziło. By wyjść ze wszystkiego obronną ręką zaatakowała prezydenta Andrzeja Dudę wykorzystując w tym celu śp. Lecha Kaczyńskiego.
- powiedziała Kidawa-Błońska. Gratulacje za dobrą pamięć. Szkoda, że marszałek Sejmu nie pamięta najróżniejszych ataków na Lecha Kaczyńskiego przypuszczanych przez polityków Platformy.To nie była przepychanka. To jest bardzo wiele niezręczności i ja jestem tym trochę zażenowana. Powiem tak. Dla mnie zupełnie niezrozumiałe jest to i tutaj pamiętam jak Lech Kaczyński został prezydentem, premierem był Donald Tusk. Nikt nie powie, że między tymi panami była chemia i że były jakieś świetne relacje. Ale szesnastego dnia swojego urzędowania Pan prezydent Lech Kaczyński zaprosił Donalda Tuska na rozmowę. To jest naturalne, kiedy się obejmuje ważny urząd, spotyka się z ludźmi, którzy w danym momencie także pełnią ważną funkcję, żeby po prostu powiedzieć „tak jestem gotowy do współpracy, ja przejmuję władzę, ale chcemy współpracować, mamy jakiś czas, że razem współpracujemy”. Tutaj tego sygnału nie było
Bogdan Rymanowski zastanawiał się, że może to premier Kopacz popełniła błąd narzucając się publicznie prezydentowi Andrzejowi Dudzie.
- Sama Ewa Kopacz powiedziała, że Pan prezydent powinien powołać Radę Gabinetową, czy zwołać RBN. Gdyby się chciała spotkać z prezydentem, może powinna to robić nieoficjalnie i wysłać sygnał „Panie prezydencie, chcę się spotkać”? – pytał prowadzący.
- Za dużo na ten temat jest w mediach – stwierdziła od razu Kidawa-Błońska. – Politycy powinni się spotykać, a nie dyskutować w mediach.
- Czyli Pani premier popełniła błąd? – dopytywał Rymanowski.
- Nie. Przejdźmy… Minęło te kilka tygodni urzędowania Pana prezydenta, nie było tego sygnału, a sytuacja w sprawie uchodźców, zwróćmy uwagę wchodziła w bardzo gorący moment – plątała się poseł Platformy Obywatelskiej.
- Ale przyzna Pani, gdzie tutaj jest logika. Jednego dnia Pani premier mówi publicznie, że zaproszenie Pana prezydenta to jest wszczynanie awantury, a drugiego dnia mówi, że okej, to szefowa MSW może pójść do prezydenta – pytał Rymanowski.
- Powinna pójść i po zakończeniu negocjacji przedstawić sprawozdanie i pani minister Piotrowska to zrobiła – powiedziała Kidawa-Błońska.