Do mordu doszło cztery lata temu we Francji. Christophe Champenois mając wtedy 32 lata wsadził swoje 3 letnie dziecko do pralki. Nastawił tryb wirowania, później prania. Dziecko krzyczało, a mężczyzna surfował w internecie. Matka w tym czasie układała puzzle z pięcioletnią córką. Ojciec wyjął martwe dziecko z pralki po godzinie. Miał powiedzieć do żony, że Bastien – ich synek „przynajmniej teraz nie będzie sprawiał problemów”.
Mężczyzna w sądzie mówił, że jest alkoholikiem, a alkoholizm powoduje u niego demencję. Christophe sam wezwał karetkę do martwego dziecka. Mówił, że nie pamięta jak umarło. Początkowo przekonywał, że syn spadł ze schodów, później, że utopił się w wannie.
Prawdę ujawniła mająca w dnu tragedii pięć lat siostra chłopca. Powiedziała sąsiadom, że „tata włożył Bastiena do pralki, bo był niegrzeczny w przedszkolu”. Chłopiec miał w przedszkolu zniszczyć rysunek kolegi i spuścić go w toalecie.
Matka utrzymuje, że usiłowała nie dopuścić do tragedii. Widziała jak mężczyzna wkładał dziecko do pralki. Twierdzi, że mąż odepchną ją, gdy próbowała mu przeszkodzić.
Kobieta w sądzie powiedziała, że Christophe znęcał się nad dzieckiem. Pewnego razu miał związać chłopcu ręce i zamknąć go w szafie. Dzień przed morderstwem syna mężczyzna miał pisać do pracownika opieki społecznej, że wyrzuci syna z drugiego piętra, „nawet jeśli miałby pójść na 15 lat do więzienia" – podaje rmf24.pl.
