Jednocześnie przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy TU-154 M zwraca uwagę, że poruszanie na międzynarodowej konferencji aspektów politycznych przez osoby, które same pozostają politycznie zaangażowane budzi ogromne kontrowersje.Ta konferencja Międzynarodowego Stowarzyszenia Badaczy Katastrof Lotniczych przewidywała dwa referaty ludzi związanych z komisją Millera: pana Laska i pana Lipca. Miały one mówić zarówno o problemie katastrofy smoleńskiej w ogóle, jak i - proszę sobie wyobrazić na międzynarodowej, naukowej konferencji - politycznych wymiarach tej katastrofy. To było rzeczywiście ważne wydarzenie. W związku z tym eksperci zespołu parlamentarnego napisali list wskazując przewodniczącemu konferencji, że wszystko wygląda tak, jakby pan Lasek i jego grupa chcieli wykorzystać do gry politycznej bardzo szacowne grono badaczy katastrof lotniczych – tłumaczy Antoni Macierewicz w rozmowie z reporterką vod.gazetapolska.pl.
Tymczasem jak informowaliśmy dziś na łamach portali niezalezna.pl twarzą w twarzą - podczas konferencji w Augsburgu spotkali się eksperci dwóch zespołów zajmujących się katastrofą smoleńska. Rozmowa nie trwała długa, ale jaka jest dobitna.Mówienie o politycznych aspektach tego dramatu przez ludzi, którzy są politycznie zaangażowani i biorą za to jeszcze pieniądze rządu polskiego za propagandę i to kłamliwą propagandę na ten temat, jest próbą wciągania tego stowarzyszenia i wykorzystywania do propagandy rządowej – tłumaczy Antoni Macierewicz.
CZYTAJ WIĘCEJ: Jorgensen spotkał Laska, zadał jedno, proste pytanie o Smoleńsk. Ekspert rządu milczał!- Samolot z siła 100 G uderza w błotniste podłoże i nie tworzy krateru. Jak to możliwe? - zapytał duński naukowiec Glen Jorgensen.
- Jesteśmy spóźnieni 30 minut i musimy iść - odpowiedział Maciej Lasek.
ZOBACZ FILM: