W ubiegłym tygodniu Polska zwróciła się do władz w Kijowie z prośbą o dostawy prądu. Ogromne upały, które panowały w naszym kraju przez wiele dni, susza oraz przestarzała sieć energetyczna sprawiły duże problemy z prawidłowym dostarczeniem energii. Z tego powodu zarówno ukraińskie ministerstwo energetyki, jak i premier Arsenij Jaceniuk przychylnie odnieśli się do prośby Polski. Kilkudniowe rozmowy, dotyczące wzajemnej umowy, sfinalizowano wczoraj rano. Nieoficjalnie wiadomo, że nasz kraj może liczyć na ok. 100 megawatów prądu. – Zrobimy wszystko, by wesprzeć przyjazną nam Polskę i ustabilizować sytuację energetyczną w tym kraju – stwierdził przed kilkoma dniami premier Arsenij Jaceniuk. Dzięki porozumieniu Polska będzie mogła skorzystać z ukraińskiej energii w każdym pożądanym momencie. Prąd ma popłynąć prawdopodobnie z elektrowni w Dobrotworze, która od ponad 40 lat połączona jest linią energetyczną z Zamościem.
Tymczasem niepokojące wieści napływają ze wschodu Ukrainy. W nocy z niedzieli na poniedziałek siły rządowe (ATO) zostały tam ostrzelane 148 razy. W wyniku działań rosyjskich terrorystów śmierć poniosło dwóch ukraińskich żołnierzy, siedmiu zaś zostało ciężko rannych. Zdaniem Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy (RBNiO), napięta sytuacja utrzymuje się na całej linii frontu, a w szczególności w okolicach Doniecka i Mariupola. Na obrzeżach tego drugiego miasta terroryści ostrzelali z ciężkiej artylerii budynki mieszkalne, zabijając dwóch cywilów. Ciężko ranne zostały m.in. 10-letnie dziecko i jego matka.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".