Jak informowaliśmy już na łamach portalu niezalezna.pl Donald Tusk obraził się i na zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy nie przyjdzie. Powodem jest fakt, że marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska zaprosiła go jako byłego premiera RP, ale nie dostał oddzielnego zaproszenia jako przewodniczący Rady Europejskiej.
„Tusk jest przede wszystkim szefem Rady Europejskiej, a nie tylko byłym premierem” - mówi jego współpracownik. Mimo, że uroczystość organizuje marszałek Sejmu - Tusk oczekuje osobnego zaproszenia od Andrzeja Dudy.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tusk się obraził. Na zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy nie przyjdzie
Z decyzji Tuska tłumaczył się już nawet Paweł Graś, przekonując, że „jako szef rady europejskiej Donald Tusk nie otrzymał zaproszenia od prezydenta elekta i tę decyzję elekta należy uszanować”. Okazuje się zatem, że Tusk cały czas czekał na zaproszenie od Andrzeja Dudy, podczas, gdy formalnie uroczystość organizuje marszałek Sejmu.
Na reakcję dziennikarzy i internautów nie trzeba było długo czekać.
Gości na zaprzysiężenie prezydenta-elekta zaprasza kancelaria Sejmu, po konsultacji z MSZ. Wszystko zgodnie z protokołem dyplomatycznym. Prezydent Andrzej Duda może zaprosić swoich gości, rodzinę i przyjaciół – tłumaczy na Twitterze Arleta Zalewska z TVN24.

Z kolei Paweł Majewski z „Rzeczpospolitej” wypomina Tuskowi nieznajomość protokołu dyplomatycznego:
Wg protokołu dyplomatycznego gdyby zapraszać Tuska jako szefa RE, to trzeba by zaprosić szefa KE i PE bo są nad nim w precedencji – napisał na Twitterze Majewski.

Pojawiają się również satyryczne komentarze decyzji Donalda Tuska, niektóre niezwykle wymowne:

