Zarówno kibice, jak i piłkarze Lecha wiele obiecywali sobie po obecnym sezonie. Trudno zresztą się dziwić. Podopieczni Macieja Skorży dość nieoczekiwanie wydarli Legii mistrzostwo, wysyłając tym samym jasny sygnał, że na piłkarskiej mapie Europy chcą zajmować pozycję równą warszawskiemu klubowi, jeśli nawet nie wyższą. Rzeczywistość okazała się jednak bardzo brutalna. Lech rozpoczął ligę beznadziejnie, a spotkanie z FC Basel, mimo odważnych deklaracji, skończyło się klapą. Teraz na dokładkę klub został dobity kuriozalną decyzją UEFA. Grupa kibiców z Piły wywiesiła podczas meczu poprzedniej rundy z FK w Sarajewie transparent z napisem „Krew naszej rasy”. Na pewno nie był on właściwy w tym miejscu, ale kara jest przesadnie surowa. Hasło to zostało uznane za rasistowskie, przez co stadion Lecha zostanie zamknięty na najbliższy mecz rozgrywek międzynarodowych. Oburzenia wymiarem kary nie krył prezes Lecha Karol Klimczak.
– Nie dyskutujemy z UEFA co do pewnych zasad. Natomiast wysokość kary jest już dla mnie zaskoczeniem. Nie chcę przechodzić do porządku dziennego nad tym, że trzy osoby realizują jakieś swoje cele, a przez to 30 tys. ludzi nie obejrzy meczu. A to może być najważniejsze spotkanie w tym roku – to będzie mecz play-off o awans do fazy grupowej albo Ligi Mistrzów, albo Ligi Europy. Wszyscy wiemy, jak się gra na Bułgarskiej i jak ważna jest pomoc kibiców – irytował się Klimczak po decyzji UEFA.
Aby pogrążyć Lecha jeszcze bardziej, piłkarze Basel gromią w lidze kolejnych rywali. W ostatniej kolejce mistrzowie Szwajcarii pewnie pokonali u siebie FC Sion i mają komplet punktów po trzech kolejkach.
Mecz Basel–Lech w TVP 1. o godz. 20.10.