Prof. Wieruszewski był w latach 70. jednym z najzagorzalszych apologetów ustroju komunistycznego. Swoją karierę piśmienniczą rozpoczął od książki pt. „Równość kobiet i mężczyzn w Polsce Ludowej”, wydanej w 1975 r. Wieruszewski udowadniał w niej, że PRL – w przeciwieństwie do zachodnich państw burżuazyjnych – daje kobietom ogromne szanse rozwoju zawodowego. W tym samym roku autor został pracownikiem Polskiej Akademii Nauk.
W 1976 r. wydano kolejne dzieło młodego naukowca, tym razem o bardziej rozbudowanym tytule: „Podstawowe prawa i obowiązki obywateli PRL w okresie budowy rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego”. „Interesy narodu są nierozerwalnie związane z budową i umacnianiem ustroju socjalistycznego. A zatem każdy, kto godzi w ten ustrój i próbuje go zwalczać, jest wrogiem narodu polskiego” – wyjaśniał w niej Wieruszewski, namawiając do czujności wobec burżuazyjnych „wrogów narodu”. Jako najważniejsze zadania stojące przed Polakami przyszły profesor wymienił „obowiązek wychowania dzieci na prawych i świadomych swych obowiązków obywateli PRL” oraz „obowiązek strzeżenia własności społecznej”.
Współredaktorem wzmiankowanej publikacji (choć wszystkie powyższe cytaty należą wyłącznie do Wieruszewskiego) był prof. Adam Łopatka – mentor i promotor naukowca, członek KC PZPR.
Wieruszewski szybko piął się po szczeblach „naukowej” kariery. W 1984 r. – gdy SB mordowała ks. Jerzego Popiełuszkę – w księgarniach ukazała się następna książka profesora. W „Podstawowych obowiązkach obywateli PRL” Wieruszewski przypominał buntującym się przeciw totalitarnemu reżimowi Polakom, że obywatele „ludowej ojczyzny” najpierw mają ściśle określone obowiązki, a dopiero potem prawa. Trudno zresztą, by naukowiec sprzeciwiał się wówczas ideologicznej linii wyznaczonej przez Partię – w tamtym okresie do kolegów Wieruszewskiego w Instytucie należeli bowiem dwaj ideolodzy PZPR: prof. dr hab. Leszek Wiśniewski (autor „Gwarancji podstawowych praw i wolności obywateli PRL”, wyd. 1981) i prof. Zdzisław Kędzia („Burżuazyjna koncepcja praw człowieka”, wyd. 1980). Obaj „uczeni” znaleźli w latach 90. bezpieczną przystań w kierowanym przez Wieruszewskiego Poznańskim Centrum Praw Człowieka.
Roman Wieruszewski przedzierzgnął się w 1989 r. w „europejczyka” i demokratę bez żadnych trudności. W 2008 r. na zlecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przygotował bulwersujący raport na temat rzekomej „mowy nienawiści” w polskiej prasie konserwatywnej. A teraz - z pozycji autorytetu - chwali w rozmowie z Polską Agencją Prasową wybór Adama Bodnara na stanowisko rzecznika praw człowieka.