Na początku lipca br. János Lázár, nadzorujący z ramienia rządu prace Biura Informacyjnego (Információs Hivatal, IH), czyli węgierskiego wywiadu cywilnego, podczas wystąpienia przed parlamentarną komisją ds. bezpieczeństwa narodowego przyznał, że w ostatnim czasie przedstawiciele węgierskich służb specjalnych aktywnie działają na terytorium Ukrainy. – Służby prowadzą swoje działania z powodu radykalnych zmian w regionalnej polityce bezpieczeństwa, spowodowanych konfliktem między Rosją a Ukrainą – stwierdził Lázár. Dodał, że działalność węgierskich specsłużb nie jest żadną tajemnicą, gdyż na Ukrainie w podobny sposób funkcjonują także agenci z innych krajów.
W czasie swojego wystąpienia węgierski polityk, będący również szefem kancelarii premiera Viktora Orbána otwarcie przyznał, że tajni agenci działają w opozycji do obecnych władz w Kijowie. – Pierwszy raz od 25 lat funkcjonujemy wbrew życzeniom ukraińskiego rządu. Ukraiński MSZ robi co może, by utrudnić pracę węgierskim agentom i dyplomatom – dodał Lázár. W jego opinii głównym celem działalności służb specjalnych jest ochrona węgierskiej mniejszości narodowej zamieszkującej Ukrainę. Według szacunków władz w Budapeszcie, na Ukrainie przebywa obecnie ok. 200 tys. etnicznych Węgrów, skupionych głównie w regionie Zakarpacia, leżącego na zachodzie kraju. Wcześniej informowano, że w ciągu ostatnich dwóch lat 100 tys. mieszkańców tej części Ukrainy otrzymało węgierskie obywatelstwo.
Ukraiński resort spraw zagranicznych nie pozostał obojętny na oświadczenie polityka i wyraził głębokie zaniepokojenie całą sytuacją. W poniedziałek doszło do spotkania wiceminister ukraińskiego MSZ Natalii Halibarenko z Ernő Keskenym, od października ub. roku piastującym stanowisko ambasadora Węgier w Kijowie.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".