Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Radosław Sikorski nie będzie kandydował! Swoją decyzję ogłosił na Twitterze

"Zdecydowałem, że nie będę kandydował w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Dziękuję mieszkańcom ziemi bydgoskiej za to, że przez dekadę miałem zaszczyt Państwa reprezentować" - napis

Autor:

"Zdecydowałem, że nie będę kandydował w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Dziękuję mieszkańcom ziemi bydgoskiej za to, że przez dekadę miałem zaszczyt Państwa reprezentować" - napisał na Twitterze były marszałek Sejmu Radosław Sikorski.

Czy to koniec kariery tego polityka? Wszystko na to wskazuje.

Przez chwilę mówiono, że polityk PO trafi do międzynarodowego think tanku Atlantic Council, w którym udziela się już trzech Polaków: Zbigniew Brzeziński, Jan Kulczyk i Aleksander Kwaśniewski. Ale instytucja ta oficjalnie zdementowała doniesienia o planowanym zatrudnieniu Sikorskiego.

Wiadomo, że były marszałek Sejmu chciał zostać „jedynką” w Bydgoszczy w najbliższych wyborach. Okazało się jednak, że plany te - i tak skromne jak na Sikorskiego - nie były dobrze widziane ani przez wicepremiera Tomasza Siemoniaka, ani przez Grzegorza Schetynę. Radosław Sikorski nie mógł też liczyć na Ewę Kopacz, która chce podobno, by na pierwszym miejscu listy PO w Bydgoszczy znalazła się jej dobra koleżanka Teresa Piotrowska, obecna minister spraw wewnętrznych.

Według "Faktów" TVN zdenerwowany brakiem wsparcia w PO Sikorski miał swoim partyjnym kolegom powiedzieć, że albo będzie numerem jeden w Bydgoszczy, albo w ogóle nie wystartuje w wyborach parlamentarnych. I chyba właśnie zrealizował się ten drugi scenariusz...

Gwoździem do politycznej trumny Sikorskiego była oczywiście afera podsłuchowa. Nagranie rozmowy ówczesnego szefa MSZ z Jackiem Rostowskim stało się jednym ze sztandarowych przykładów na moralny upadek PO. Sikorski radził na taśmie m.in., jak "zaj...ć PiS komisją śledczą", mówił o "robieniu laski" Amerykanom i opowiadał wulgarne dowcipy o prostytutkach. "K..., przez tę sklerozę to się zapie...olę na śmierć" - brzmiała puenta jednego z nich.

W trakcie rozmowy padła też słynna wymiana zdań na temat cech charakteryzujących polskie społeczeństwo. Zaczął Sikorski, mówiąc: „Problem w Polsce jest, że mamy bardzo płytka dumę i samoocenę”. Rostowski podpowiedział: „Taki sentymentalizm”, ale Sikorski natychmiast go poprawił: „Taka murzyńskość”. Rostowski, nie dosłyszawszy, dopytał: „Jak, jak?”, Sikorski powtórzył zaś: „Murzyńskość”.

Sikorski zdradził także Rostowskiemu, że cała ambasada na Kubie dwoi się i troi, żeby zdobyć najlepsze cygara dla Donalda Tuska. Żalił się również, że nie może dla Tuska zdobyć armaniaku rocznik 1957. Te żenujące opowieści ministra, jak i sam fakt, że kolacja Sikorski-Rostowski kosztowała podatników ponad 1300 zł, tylko utrwaliły postrzeganie Platformy jako oderwanych od rzeczywistości prostackich nuworyszy. Dla Sikorskiego, uparcie dotąd pozującego na człowieka z wyższych sfer (edukacja na Oksfordzie, dworek w Chobielinie), był to szczególnie bolesny cios.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane