Miasteczko Pocking liczy ok. 15 tys. mieszkańców. Tydzień temu zbudowano w nim ośrodek dla 200 uchodźców z Syrii. Ulokowano go obok sali gimnastycznej miejscowego gimnazjum.
Aby uniknąć "konfliktów" z muzułmanami, salę gimnastyczną postanowiono zamknąć, a lekcje WF-u przeniesiono do niedalekiej szkoły podstawowej. Mimo to lokalne władze nadal obawiają się, że przybysze mogą się zdenerwować. Stąd skierowany do rodziców nastolatek list ostrzegający przed zakładaniem zbyt "nieskromnych" - jak na standardy muzułmańskie - strojów. W piśmie można przeczytać, że wydekoltowane bluzki, krótkie spodenki oraz minispódniczki mogą prowadzić do "nieporozumień".
W miasteczku podjęto także inne środki bezpieczeństwa. Zwiększono liczbę nauczycieli na dyżurach i zabroniono uchodźcom wstępu do szkolnych budynków oraz przylegającego ogrodu.
Czy także w Polsce z powodu obecności setek uchodźców terroryzowane będą lokalne społeczności? Sądząc po obecnej polityce Unii Europejskiej i uległego wobec niej stanowiska czołowych polityków obecnego obozu rządzącego, takie sytuacje jak w niemieckim Pocking mogą stać się wkrótce codziennością również w naszym kraju.