Oszuści polują na leki deficytowe. - Często pacjentom nie możemy podać nawet przybliżonego terminu, kiedy dane leki będą dostępne. Są takie przypadki, że pacjenci informują nas o tym, że to kolejna odwiedzona przez nich apteka, w której brakuje ich leku - mówi RMF24.pl pracownik jednej z aptek w Trójmieście. Wcześniej fałszywki też się zdarzały, ale dotyczyły głównie psychotropów, leków przeciwbólowych czy hormonów anabolicznych. Aptekarze podejrzewają, że oszuści refundowane leki zdobywają w wielu różnych aptekach, a potem albo sprzedają na czarnym rynku w Polsce, albo nawet wywożą za granicę i zbywają po wielokrotnie wyższej cenie.
RMF24.pl informuje, że o śledztwie w sprawie fałszywek aptekarze dowiedzieli się od ich reportera.- To oburzające, że NFZ wie o przestępstwach, powiadomił o nich nawet prokuraturę, ale nie powiadomił nas! Przecież wystarczyło ostrzec, że na takie i takie leki trzeba zwracać szczególną uwagę i weryfikować receptę ręcznie. To na pewno zmniejszyłoby starty - mówi właścicielka jednaj z aptek w Sopocie.
Tylko na Pomorzu straty w ciągu kilku miesięcy przekroczyły 200 tysięcy złotych. NFZ przyznaje, że z każdym miesiącem są coraz większe.