Zbigniew Stonoga w pojedynkę nie byłby w stanie zrobić takiego zamieszania. Jest pan specjalistą od wizerunku politycznego, jak patrzy pan na jego strategię?
Jego gra jest bardzo ryzykowna wizerunkowo, ponieważ on uprawia rozgłos i robi wiele rzeczy na pokaz, gdzie np. w niewybrednych słowach na videoblogu komentuje i „pozdrawia” swoich wrogów. Na tym można wygrać, ale na krótką metę. Taka osoba dosyć szybko się opatrza opinii publicznej i przestaje być ciekawa. Tym szlakiem szedł kiedyś Palikot czy Korwin-Mikke. Nie wiem czy dziś na tym można zbić kapitał zarówno polityczny jak i wizerunkowy. Jak w grę wchodzą nagrania, służby i ukryte mikrofony to sprawa jest szczególnie śliska. Stonoga wydaje się być narzędziem w czyichś rękach. Jeśli jedna osoba, która być może zapłaciła, aby ktoś coś umieścił na chińskich serwerach, jest w stanie postawić pod ścianą połowę polskiego rządu – to dziwnie to brzmi. Stonoga budzi zainteresowanie, jako osoba odważna i bezkompromisowa. Jednak granica jest cieńka do uznania go za błazna czy figuranta przez społeczeństwo.
TVN epatuje tym, że premier Ewa Kopacz głośno przeprosiła za aferę taśmową, ale przeprosiła przecież tylko wyborców PO. Co więcej, byłych ministrów, których zdymisjonowała czy podali się do dymisji nazywa… ofiarami afery taśmowej.
To było żenujące wystąpienia. Jest zasada, że nie przepraszamy – wtedy kiedy nie jesteśmy winni. Więc ona lecąc w sondażach w dół idzie po taktykę przeprosin. To jest niejasne, stanowi mniej więcej taką kategorię jak przeprosiny Kwaśniewskiego za PRL. Kopacz popełniła jednak więcej błędów. Zrobiła sobie czystkę w rządzie uzasadniając ją aferą taśmową. Usunęła osoby, których jak dziś wiemy - na taśmach nie było. To było niezgrabne.
A zrzucenie z piedestału Radosława Sikorskiego?
Premier zwolniła drugą osobę w państwie. To jest kuriozum, bo to marszałek powinien powiedzieć publicznie, że sam zrezygnował. Podam inny przykład - próba odwołania Seremeta przez Kopacz, upokorzenia go. Jeśli śledztwo nie poszło po linii partyjnej to Kopacz nie przyjmuje jego raportu i liczy, że będzie nowy prokurator generalny. To jest postrzeganie funkcjonowania państwa wyłącznie przez pryzmat partyjny. To przypomina schyłkowe rządy PRL i dbanie tylko o interes PZPR.
Nasuwa się porównanie, że Tusk zupełnie inaczej rozwiązywał kryzysowe sytuacje niż Kopacz...
Tusk miał nad nią przewagę o dwie długości. On bardzo lubił robić roszady personalne i czystki. Sterował tym i wybierał różne miernoty, które umieszczał na listach. Oni mu zawdzięczali całą karierę polityczną. Tych co mu zagrażali wycinał, a awansował Biernych Miernych ale Wiernych. Jak wyjechał do Brukseli, to Kopacz sobie zupełnie nie radzi z tą sytuacją. Taka rekonstrukcja rządu byłaby dobra, ale rok temu. Nie zrobił jej Tusk, a premier Kopacz na skuteczne działania jest już za słaba. On skomentował jej rekonstrukcję rządu z Brukseli, że takie decyzje podejmują ludzie twardzi. Jednak nie podejmują ich wtedy jak tak lecą sondaże w dół. Przeciwko temu rządowi i jego ekipie jest ogromna część społeczeństwa. Kopacz wychodzi i coś bąka o przeprosinach, gdy nie ma już mocnej pozycji. To wszystko jest dużo za późno.
Skąd więc wzięła się tak nagła decyzja u Kopacz o dymisjach?
Może podjęła ją pod wpływem emocji po telefonie Tuska z Brukseli w tej sprawie? Może zareagowała panicznie? Ta ekipa ciągle traci po porażce Komorowskiego.