- Sytuacja, gdy ktoś jest zdolny upublicznić kilka tysięcy stron prokuratorskich dokumentów, oznacza, że może opublikować w każdej chwili wszystko. Nic tak nie podważa statusu partii, która deklaruje, że jest przewidywalna i stabilna – jak takie działanie. Stąd Ewa Kopacz musiała coś uczynić w sposób gwałtowny - analizuje Chwedoruk.
Politolog uważa, że Platforma stanie przed podjęciem jednych z najważniejszych decyzji, jaką jest obsadzenie list wyborczych i szczególnie miejsc tzw biorących w wyborach do Sejmu. - Ewa Kopacz musiała zademonstrować swojej partii, że to ona wciąż dzierży długopis, który będzie podpisywał listy. Usunięcie z rządu, czy wymuszenie dymisji ministrów miało na celu zademonstrowania, że tak postąpiła z własnym zapleczem, a jeszcze bardziej bezwzględna będzie wobec wewnątrzpartyjnych frondy stów - mówi.
Jaki będzie scenariusz przyszłych działań? - Najbliższe 2-3 tygodnie pokażą czy PO utrzyma elementarną spoistość czy też rozpoczną się na obrzeżach, a później wewnątrz procesy odśrodkowe i osoby np. z frakcji odległej od Ewy Kopacz i Donalda Tuska zaczną orientować się na inne podmioty. Ugrupowania Kukiza i Petru są zorientowane na przechwytywanie wyborców PO - mówi Chwedoruk.
Pytany o słowa przeprosin jakie Kopacz skierowała nie do Polaków, ale tylko do wyborców, Chwedoruk powiedział: - Forma przeproszenia przez Ewę Kopacz wyborców PO, pokazuje, że pogodziła się ona z tym, że Platforma nie ma szans na wynik porównywalny z latami 2007 i 2011. To oznacza, że przyjęto strategię konsolidacji wokół Ewy Kopacz i nie podejmowania walki o tych wyborców, którzy niekoniecznie chcieliby na Platformę zagłosować. Premier zwróciła się do najwierniejszych wyborców PO i nastąpiła tutaj radykalizacja przekazu. Poprzez wypowiedzi polityków PO, można było zobaczyć, że mechanizm partii władzy powoduje alienację od rzeczywistości i poczucie, że skoro rządzimy to możemy więcej, mamy niemal monopol na państwo - uważa politolog.
Jak Chwedoruk komentuje odejście Radosława Sikorskiego, któremu na otarcie łez zaproponowano "jedynkę" w Bydgoszczy? - On był w PO traktowany jako człowiek z zewnątrz. To, co ogłosił wczoraj jest jego największą degradacją w polityce.