Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Mińsk boi się agresji Putina

W graniczącym z Ukrainą obwodzie homelskim rozpoczęły się wspólne ćwiczenia białoruskiej armii i służby przygranicznej.

W graniczącym z Ukrainą obwodzie homelskim rozpoczęły się wspólne ćwiczenia białoruskiej armii i służby przygranicznej. Ich celem jest wzmocnienie obrony terytorialnej przed ewentualnym wywołaniem wojny hybrydowej przez Rosję – informuje „Gazeta Polska Codziennie”.

Informacja o rozpoczęciu manewrów pojawiła się na stronie białoruskiego ministerstwa obrony 3 czerwca br. W ćwiczeniach biorą udział żołnierze 38. brygady sił zbrojnych, których zadaniem jest obrona terytorialna regionu mozyrskiego oraz okolic miasta Jelsk w obwodzie homelskim. Dodatkowo 103. mobilny oddział sił specjalnych rozmieszczony w miejscowości Kostiukowka testuje zdolność do odparcia ataku przeciwnika. Kolejnym ważnym elementem manewrów jest ochrona przebiegającej w tym regionie granicy z Ukrainą, za którą odpowiedzialne są służby przygraniczne wspierane przez przedstawicieli sił specjalnych. W ramach ćwiczeń wojskowi mają do dyspozycji broń i amunicję. Wykorzystywany jest również wielozadaniowy śmigłowiec bojowy Mi-8.

Białoruskie media dość szeroko komentują rozpoczęte manewry. Według znanego białoruskiego eksperta wojskowego Aleksandra Ałesina, cytowanego przez większość niezależnych mediów, takich jak radio Swaboda czy tygodnik „Nasza Niwa”, wspomniane ćwiczenia są próbnym scenariuszem przeciwdziałania wojnie hybrydowej, łączącej elementy konwencjonalne oraz działania nieregularne i cybernetyczne, która może zostać wywołana przez Rosję. – Manewry polegają na tym, by ochronić granicę i terytorium do niej przylegające przed przenikaniem na teren Białorusi niepożądanych elementów, takich jak np. uzbrojone grupy ekstremistów, które mogłyby skutecznie zdestabilizować sytuację w naszym kraju – powiedział Ałesin. Dodał, że taka sytuacja wpisywałaby się w scenariusz wojny hybrydowej. – Jak widzimy na przykładzie Ukrainy, to właśnie nieszczelna granica jest powodem tego, że nikt nie może kontrolować ruchów między Rosją a Donbasem – stwierdził ekspert. Według Aleksandra Ałesina przeprowadzenie ćwiczeń przy granicy z Ukrainą było przemyślane i zapobiegło wielkiej niezręczności między Mińskiem a Moskwą, gdyby manewry odbyły się niedaleko rosyjskiej granicy.

Warto przypomnieć, że od 1 lutego br. na Białorusi obowiązuje nowa doktryna wojenna. W myśl wprowadzonych przepisów każde pojawienie się zagranicznych oddziałów zbrojnych na terenie Białorusi jest traktowane jako akt agresji i może być przyczyną wybuchu wojny.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane