W statystykach dotyczących wyjazdu Europejczyków na Bliski Wschód w celu walki w szeregach Państwa Islamskiego (IS) bardzo często przewijają się takie kraje jak Niemcy (najnowsze dane mówią o 680 obywatelach przebywających w Syrii i Iraku) czy Francja (blisko 500 osób, dane resortu spraw zagranicznych), jednak w najbliższym czasie na czołowe miejsca w zestawieniu może dostać się Rosja.
Kilka dni temu rosyjska agencja informacyjna RIA Novosti podała, że w walkach w syryjskim mieście Palmira, ostatecznie zdobytym przez dżihadystów z IS, brała udział grupa najemników posługująca się językiem rosyjskim. Dziennikarze powołują się na źródła w służbach wojskowych Syrii, które przebywają na terenie walk. Z ich relacji wynika, że w starciach z armią syryjską zginęła grupa 40 terrorystów, którzy chcieli zaatakować jeden z punktów kontrolnych. – Z dokumentów znalezionych przy ciałach wynika, że co najmniej trzech z nich to obywatele Federacji Rosyjskiej z Dagestanu, wchodzącego w skład FR, oraz obywatele Uzbekistanu i Kazachstanu – informuje tajemnicze źródło, na jakie powołuje się RIA Novosti. W ciężarówce, którą podróżowali terroryści, oprócz broni i tzw. pasów szahida, czyli kamizelek wypełnionych materiałami wybuchowymi, znaleziono również dokumenty sygnowane pieczęcią islamskiego kalifatu.
Doniesienia dziennikarzy o udziale Rosjan w walkach na Bliskim Wschodzie już w kwietniu br. potwierdził Siergiej Smirnow, wiceszef Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). – Zagrożenie ze strony dżihadystów jest ogromne. Obecnie w Syrii i Iraku może walczyć nawet 1700 naszych obywateli – przekonywał Smirnow. Pod koniec ub. roku rosyjski Krajowy Komitet Zwalczania Terroryzmu (NAK) informował o 850 obywatelach Rosji, głównie z terenów Czeczenii, którzy wiernie służą dżihadystom z IS. Dodatkowo do walk pod czarną flagą Państwa Islamskiego wyjechało ok. 4 tys. obywateli byłych republik sowieckich, takich jak Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan czy Kazachstan.
Potwierdzeniem doniesień medialnych jest wypowiedź pochodzącego z Dagestanu Murada Atajewa, jednego z głównych rosyjskojęzycznych duchowych przywódców islamskich radykałów, imama meczetu w Berlinie, wielokrotnie oskarżanego o finansowanie ekstremistów z IS. – Obecnie w szeregach Państwa Islamskiego działa 4–5 tys. osób posługujących się językiem rosyjskim – powiedział Atajew w rozmowie z Daniłem Turowskim, dziennikarzem portalu Meduza.io. – Rosyjskojęzyczni żołnierze są wysoko cenieni przez władze Państwa Islamskiego, głównie ze względu na swój heroizm i chęć poświęcenia własnego życia – dodał Atajew. Islamscy ekstremiści kontrolują wiele placówek oświatowych w takich miejscach jak Kaukaz Północny czy w Tatarstanie, republiki również wchodzącej w skład FR.
Dzieci naucza się tam dodatkowo języka rosyjskiego i arabskiego, wychowuje w kulcie religii islamu. – Już niedługo Azja Środkowa stanie się nowym bastionem terrorystów. Każdego dnia przybywa 200 nowych członków deklarujących oddanie kalifatowi. W Tadżykistanie, skąd setki osób przyłączyły się do terrorystów z IS, obawa przed radykalnym islamizmem jest tak duża, że władze zastanawiają się nad zakazem nadawania dzieciom imion pochodzenia arabskiego.