Z informacji przekazanych przez Naczelną Prokuraturą Wojskową wynika, że oficjalna odmowa strony rosyjskiej, dotycząca przekazania dokumentów na temat pracy służb kierujących ruchem lotniczym na smoleńskim lotnisku Siewiernyj, dotarła do Warszawy 19 lutego br.
– W piśmie skierowanym do polskiej prokuratury, datowanym na 30 stycznia 2015 r. i podpisanym przez zastępcę prokuratora generalnego Rosji, stwierdzono, że nie jest możliwe udostępnienie w pełnym zakresie dokumentów, o które wystąpiliśmy. Uzasadniając swoje stanowisko, rosyjska prokuratura powołała się na artykuł europejskiej konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych z 1959 r. – stwierdził mjr Marcin Maksjan w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Dokładnie chodzi o art. 2 pkt. B europejskiej konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych z 20 kwietnia 1959 r., według którego „można odmówić udzielenia pomocy prawnej w przypadku, jeżeli Strona wezwana uzna, że wykonanie wniosku mogłoby naruszyć suwerenność, bezpieczeństwo, porządek publiczny lub inne podstawowe interesy państwa”.
Naczelna Prokuratura Wojskowa prowadząca śledztwo w sprawie tragedii polskiego samolotu Tu-154 M, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się na lotnisku w Smoleńsku, już od pięciu lat domaga się wydania przez stronę rosyjską dokumentów na temat pracy służb kierujących ruchem lotniczym na lotnisku Siewiernyj. Po raz pierwszy polscy prokuratorzy wystąpili o te dokumenty w maju 2010 r., miesiąc po tragedii.
Pod koniec marca br. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie na podstawie opinii biegłych zajmujących się wyjaśnieniem przyczyn katastrofy poinformowała o postawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa dwóm rosyjskim kontrolerom z wieży smoleńskiego lotniska.
Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"