"Założyłem się z Donaldem Tuskiem, że będzie tylko jedna tura wyborów prezydenckich. Przewodniczący Rady Europejskiej uważa, że dojdzie do drugiego głosowania" – powiedział dwa dni temu w Radiu Gdańsk Jan Kozłowski, pełniący obowiązki przewodniczącego Platformy Obywatelskiej na Pomorzu.
O te zaskakujące słowa Donalda Tuska zapytany został dziś w radiu TOK FM Tomasz Nałęcz, doradca Bronisława Komorowskiego. Nałęcz stwierdził, że jeżeli Tusk rzeczywiście tak uważa, to "zalicza kolejną wpadkę". A co było zdaniem Nałęcza wcześniejszą wpadką? "Pięć lat temu wpadką było mówienie o żyrandolowej prezydenturze, że prezydent to jest strażnik żyrandola" - uważa Nałęcz.
I dodał, że za tamto "niezręczne określenie pan Bóg strasznie Donalda Tuska ukarał". Jak? "Czyniąc go strażnikiem żyrandola w Brukseli" - oznajmił Tomasz Nałęcz.
Tak wyraźnych złośliwości między obozem prezydenckim a Donaldem Tuskiem nie było chyba nigdy. Napięcie narasta wraz z rosnącą liczbą wpadek i kompromitacji Bronisława Komorowskiego. Tajemnicą poliszynela jest, że platformerscy sztabowscy Komorowskiego są wściekli na nieudolność urzędników Kancelarii Prezydenta za niezręczności popełniane na prezydenckim koncie na Twitterze oraz za organizację jego wizyt zagranicznych (m.in. w Japonii). Platforma Obywatelska jest też wyraźnie zawiedziona samym prezydentem i sposobem prowadzenia przez niego kampanii. Ale - jak widać - Kancelaria Prezydenta potrafi się Tuskowi odgryźć.
Co z wyniknie tej wojenki w obozie władzy? Już wkrótce się przekonamy.