Prokurator (Janusz Gajos) to człowiek nierzucający się w oczy. Chodzi zawsze tymi samymi ścieżkami, rutynowo wykonuje swoje zawodowe obowiązki i rutynowo co wieczór sięga po wódkę. Jego córka Olga (debiutantka Justyna Suwała) ma poważne zaburzenia odżywiania, choroba prowadzi ją wprost do szpitalnego oddziału dla anorektyczek. Tam dziewczyna pracuje z terapeutką Anną (Maja Ostaszewska). Bardzo skromna kobieta uważa, że ma niezwykłe zdolności kontaktowania się z osobami zmarłymi. I tę umiejętność postanowi wykorzystać, by dotrzeć do zmarłej żony prokuratora i matki Olgi.
W filmie tym niezwykle silna jest forma. Bohaterowie żyją w szarych blokach, jedzą z brzydkich talerzy i zbyt rzadko odkurzają dywany. – Żyją tak, jakby czas zatrzymał się w latach 80. czy 90. i transformacja ich nie dotyczyła. To był celowy wybór. Nie powiedziałabym jednak, że to smutna rzeczywistość. W Berlinie wywoływała ona nawet salwy śmiechu – odpowiada na pytanie „Codziennej” Małgorzata Szumowska. Jak widać to, co w Berlinie wywołuje śmiech, w Polsce jest utrapieniem dnia codziennego.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".