– Marzymy, żeby w Polsce wybory wygrywało się nie tanimi deklaracjami, nie balonikami, nie confetti, nie obietnicami bez pokrycia, tylko rzetelną, solidną pracą i dokonaniami, które potwierdzają deklaracje wcześniej złożone, a nie odwrotnie – mówił w sobotę, w trakcie spotkania z samorządowcami, Komorowski.
Co prawda później Bronisław Komorowski jednym zdaniem nawiązał do obecnych w Katowicach samorządowców, przekonując, że „ideał demokracji w znacznej mierze jest realizowany na poziomie polskiego samorządu”, jednak już za chwilę znów niczym katarynka zaczął powtarzać swoje wcześniejsze słowa o... confetti i balonach. Znalazł też chwilę na zaatakowanie Andrzeja Dudy.
– Confetti i baloniki są rzeczą miłą. Będzie czas i na confetti i baloniki. (...) Rządzenie krajem, to nie zabawa. Rządzenie krajem to nie nauka i praktyka dla czeladników. To zadanie dla osób z doświadczeniem. Trzeba zachęcać, żeby gromadzić to doświadczenie. To wymaga jednak czasu – przekonywał Komorowski.
Nawiązanie do balonów i confetti wytknął prezydentowi w programie TVN24 „Kawa na ławę” rzecznik PiS Marcin Mastalerek. Przypomniał jednocześnie imprezę „Orzeł może” pod patronatem prezydenta Bronisława Komorowskiego, zorganizowaną z okazji Dnia Flagi przez „Gazetę Wyborczą” i radiową „Trójkę”. Uczestnicy tamtego marszu mieli różowe baloniki, z helikoptera sypały się różowe ulotki, a głównym „obiektem” całego wydarzenia był czekoladowy orzeł.
Jeśli prezydent już zapomniał, że takiemu wydarzeniu patronował, to zamieszczamy kilka zdjęć, które pomogą pamięć odświeżyć:

fot. Samuel Pereira

fot. Samuel Pereira

fot. Samuel Pereira

fot. Samuel Pereira

fot. Zbyszek Kaczmarek