Wczoraj Telewizja Republika ujawniła, że Centralne Biuro Antykorupcyjne wiedziało o nagraniach rozmów polityków Platformy Obywatelskiej, zanim ich treść ujawnił tygodnik "Wprost". Tak wynika z meldunków agentów CBA, do których dotarła Telewizja Republika. Cezary Gmyz zapoznał się również z korespondencją, jaką z funkcjonariuszami prowadził biznesmen Marek Falenta. Pisaliśmy o tym dzisiaj na portalu niezalezna.pl
Falenta i jego współpracownik (były funkcjonariusz ABW) zostali zarejestrowani w kartotece CBA jako Osobowe Źródło Informacji, a także zarejestrowani w ewidencji operacyjnej CBA i nadano im kryptonimy. Biznesmen jako „Prefekt”, drugi z panów jako „BTS”.
W jednym z meldunków powstałych po rozmowie z "Prefektem", czyli Falentą, funkcjonariusz CBA informował o możliwości korupcji na najwyższych szczytach władzy. Telewizja Republika opublikowała cały meldunek, w którym padają konkretne nazwiska.
Z kolei Anita Gargas, dziennikarka śledcza "Gazety Polskiej" i Telewizji Republika, powiedziała portalowi niezalezna.pl: "szef CBA Paweł Wojtunik rozmijał się z prawdą, kiedy publicznie zaprzeczał jakoby jego służba była informowana przez Marka Falentę o nagrywaniu polityków. Wojtunik wprowadził w błąd opinię publiczną, a także sejmową Komisję ds. Służb Specjalnych, twierdząc, że CBA nie miała takich informacji. Tymczasem meldunki wskazują, że CBA miała informacje nie tylko o nagraniach audio, ale także wideo. Domniemana korupcyjna propozycja miała zostać złożona pisemnie i to informator widział".
Co na to Paweł Wojtunik, szef CBA? Ustosunkował się do zarzutów? "Zawiadamia prokuraturę w sprawie ujawnienia tajemnicy państwowej" - informuje RMF FM. Czyli Wojtunika bardziej interesuje kto powiedział dziennikarzom informator, niż treść informacji. Scenariusz doskonale znany.