Wczoraj informowaliśmy, że Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów wszczęła śledztwo ws. przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji. Sprawa dotyczy zatrzymania dziennikarzy, którzy w nocy 20/21 listopada relacjonowali przebieg protestów w siedzibie Państwowej Komisji Wyborczej.
" (...) postanowieniem Prokuratora Rejonowego Warszawa Mokotów z dnia 31 grudnia 2014 r. wszczęte zostało śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji KRP W-wa I w związku z interwencją podjętą 20/21 listopada 2014 r. w Państwowej Komisji wyborczej o czyn z art. 231 § 1 kk" – poinformowała prokuratura.
Dzisiaj rano reporter portalu niezalezna.pl rozmawiał z Pawłem Wierzchołowskim, szefem mokotowskiej prokuratury. Przyznał, że sprawa została przekazana do jego jednostki przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, choć do kluczowych wydarzeń doszło na terenie Śródmieścia, bo dotyczy policjantów z komisariatu przy ulicy Wilczej, z którymi prokuratorzy ze Śródmieścia na co dzień współpracują.
Zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez policjantów było wiele, wpłynęły do rozmaitych prokuratur, ich autorami były różne osoby, mieszkające także poza Warszawą. Wszystkie dokumenty zostały zebrane i będą rozpatrywane w jednym śledztwie.
- Jest to postępowania w sprawie - podkreśla prokurator Wierzchołowski.
Na razie nikt nie został przesłuchany. Dowiedzieliśmy się, że pierwsi wezwania otrzymają dwaj dziennikarze Jan Pawlicki i Tomasz Gzell.
- Którzy są w tej sprawie pokrzywdzonymi. Na razie ci dwaj dziennikarze, ale nie wykluczone, że krąg osób się rozszerzy - zastrzega szef mokotowskiej prokuratury.
Na początku stycznia Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia orzekł, że zatrzymanie dziennikarza TV Republika Jana Pawlickiego w siedzibie PKW było bezprawne.
art. 231 § 1 kk stanowi:
„Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”