Najciekawiej było na początku monologu Kopacz. Gdy odniosła się do skandalu w służbie zdrowia, szantażu lekarzy i zamkniętych przychodniach, bo minister Bartosz Arłukowicz nie potrafił przeprowadzić negocjacji z lekarzami. Premier stwierdziła, że Arłukowicz odniósł... sukces! Mało tego - on otrzymał zadanie do wykonania, a premier Ewa ogłosiła, że podziękowała mu, podczas posiedzenia rządu, za jego wykonanie.
Przez następne kilkadziesiąt minut mówiła m.in. o chipsach w szkole, darmowym podręczniku na lata (tym co się rozleciał po dwóch miesiącach?), klubikach dla dzieci na uczelniach.
Zabawnie było, gdy Kopacz powiedziała "nie będę państwa zanudzać". Niestety, pojawiło się "ale". I zanudzała dalej.
Spróbujemy jeszcze przekazać, co premier Kopacz mówiła później. Ale prosimy o cierpliwość i wybaczenie. Od słuchania tego jałowego monologu zęby bolą.
Po przemówieniu przyszedł czas na pytania dziennikarzy. Jedno z nich w dziesiątkę: "dlaczego pani się chwali tym co zostało zrobione wiele miesięcy temu".