Tym samym unieważnione zostały wybory w dwóch komisjach obwodowych (nr 19 i 20) w Raciborzu i nakazano ich powtórzenie, a 12 radnych straciło mandaty. Powód? - wydanie błędnych kart do głosowania rady powiatu.
"Do fatalnej pomyłki doszło 16 listopada. W obwodowych komisjach w Budowlance (nr 20) i ZSOMS (SMS, nr 19) znalazły się niewłaściwe karty do głosowania. W SMS-ie błędnie głosowano na kandydatów z okręgu nr 2, w Budowlance na kandydatów z okręgu nr 1. Zanim pomyłkę zauważono, w Budowlance oddano 230 głosów na złych kartach, w SMS-ie 198. Przerwy w prawidłowym funkcjonowaniu lokali wyborczych spowodowały, że część wyborców odeszła i w tym dniu nie głosowała" - tłumaczy naszraciborz.pl.
Jeśli wyrok uprawomocni się, to mandaty straci 12 radnych.
To nie pierwszy wyrok, w którym sądy wskazują na ewidentne machlojki wyborcze. Pod koniec roku informowaliśmy, że należący do Platformy Obywatelskiej Szymon Tabakiernik przegrał wybory na wójta w Kosakowie (koło Gdyni). Szef lokalnego stowarzyszenia nie pogodził się z porażką i złożył protest. Sąd stwierdził liczne nieprawidłowości podczas wyborów, chociażby to, że w jednej z komisji przez cały dzień urna... była nieopieczętowana!
Także w gminie Świerzno wybory należy powtórzyć - zdecydował Sąd Okręgowy w Szczecinie. Jednego z radnych w tej gminie wybrano w losowaniu, bo rzekomo zdobyli taką samą liczbę głosów. Ale odkryto błędy w wydawaniu kart wyborczych.
A podobnych przykładów jest znacznie więcej.