Pożegnalne przyjęcie nie miało miejsca w ulubionej niegdyś restauracji Nowaka. „Sowa i przyjaciele” poszła w odstawkę. 40-stka Sławomira Nowaka i pożegnanie z polityką odbyło się w prezydenckiej rezydencji Belweder przy ulicy Klonowej dnia 16 grudnia.
Na imprezkę przyjechało doborowe towarzystwo. Jak opisuje „Wprost” pojawili się tam m.in.: Roman Giertych z małżonką, Michał Kamiński, Radosław Sikorski z żoną, Andrzej Biernat – sekretarz generalny PO, Jacek Rostowski, Igor Ostachowicz – b. doradca Tuska, Sławomir Neumann – wiceminister zdrowia, Rafał Baniak – wiceminister skarbu państwa.
Jak opisuje gazeta Nowak jako prezent dostał znak drogowy z ograniczeniem prędkości do czterdziestu kilometrów na godzinę oraz gadżet elektroniczny. „Zrzutka wynosiła 50 zł” – czytamy na wprost.pl.
Na imprezie pojawili się również przedstawiciele mediów: Janina Paradowska z „Polityki” oraz Paweł Siennicki – redaktor naczelny „Polska the Times”. Ta pierwsza mimo uporu z jakim broniła Nowaka nie została najwyraźniej przyjęta zbyt miło. „Nikt jej nie żegnał przy drzwiach, nie odprowadził, mimo późnej pory. Wychodziła samotnie z czerwoną torebką i pod czerwonym parasolem, podążając za dwoma politykami PO, którzy nie zwracali na nią uwagi” – opisuje Wprost.
Na „stypie” pojawił się również Radosław Sikorski z żoną Anne Applebaum. „Na prywatną imprezkę oczywiście przyjechał służbową limuzyną, a nie własnym autem. Samochód z BOR-owcami cały czas oczekiwał na marszałka i jego małżonkę” – podaje gazeta.
Skromnie – w porównaniu z marszałkiem – wyglądał transport Jacka Rostowskiego. Przyjechał i odjechał miejską taksówką. Incognito starał się być Igor Ostachowicz, który wchodząc do hotelu Belweder ukrywał się pod parasolem.
Impreza nie należała do najbardziej udanych - opisuje Wprost i dodaje, że przed północą na sali została już tylko najbardziej rozrywkowa frakcja sejmowa PO, która pokonała nawet znanego z dużych imprezowych możliwości Michała Kamińskiego. "Ten trafił do drzwi wyjściowych tylko dzięki pomocy kolegi".
Przypomnijmy, że Sławomir Nowak jeszcze w czerwcu obiecał zrzec się mandatu, ale ostatecznie zapowiedział, że odda go dopiero w 2015 r. Po publikacji portalu niezalezna.pl przestał był członkiem klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.
16 grudnia 2014 r. Sławomir Nowak stał się „posłem niezrzeszonym. Czy odszedł na własne życzenie, czy został z klubu PO w końcu wyrzucony? Nie wiadomo. Władze PO nie komentowały tej sprawy.
Były minister 27 listopada, po tym jak został skazany za sfałszowanie pięciu oświadczeń majątkowych - ponowił swoją obietnicę, a i władze PO zapewniały, że odejdzie z klubu. Musieliśmy na to jednak czekać kilka miesięcy, w ciągu których, mimo braku poselskiej aktywności regularnie pobierał wynagrodzenie.
Jak ustalił portal niezalezna.pl, Sławomir Nowak zadeklarował kancelarii Sejmu, że mandat złoży... ale dopiero w 2015 r. Data odejścia z funkcji posła na Sejm RP, jaką wpisał w formularzu, to 2 stycznia.
Stypa potwierdza tylko nieuniknione. Odejście Nowaka na dobre.
Zobacz nagranie
