Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Blumsztajn przywróci Czterech Śpiących? „Nie zapomnijmy o wdzięczności dla poległych sołdatów”

Pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni nazywany pomnikiem „Czterech Śpiących” został zdemontowany na czas budowy II linii metra.

Autor:

Pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni nazywany pomnikiem „Czterech Śpiących” został zdemontowany na czas budowy II linii metra. Rzeźby oddano wówczas do renowacji, jednak we wrześniu media informowały, że „Czterej Śpiący” nie wrócą na pl. Wileński. Taką decyzję miały podjąć ostatecznie władze Warszawy. Tymczasem batalię o przywrócenie pomnika rozpoczął na łamach „Gazety Wyborczej” Seweryn Blumsztajn przekonując, że monument wrósł w „lokalny pejzaż”, a mieszkańcom „kojarzył się nie politycznie, ale lirycznie”.

Przypomnijmy, że to właśnie „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że Pomnik Braterstwa Broni (tzw. czterech śpiących) nie będzie już szpecił placu Wileńskiego. Powołano się wówczas na decyzję, któraąmiała podjąć prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz oraz jej partia. Informowano wówczas, że choć decyzja jest ostateczna, miała nie zostać nigdy ogłoszona oficjalnie. Doniesień „Wyborczej” nie chciał wówczas komentować rzecznik warszawskiego ratusza.

- Opadł już kurz bitewny kampanii wyborczej. Pora więc zabrać się za sprawy odłożone "na zaś" przed wyborami. Trzeba wrócić do "Czterech śpiących". Może uda nam się wokół pomnika zbudować wielki historyczny kompromis – napisał Seweryn Blumsztajn.

Blumsztajn rozpoczynając prawdziwą batalię o powrót pomnika na pl. Wileński przekonuje, że pomnik Czterech Śpiących jest już elementem warszawskiej Pragi, a w celu uniknięcia dalszych sporów można byłoby go... zmodyfikować.
 
- Otóż Niemcy do "niemiecko-polskiego braterstwa klasowego" na starej tablicy pod pomnikiem dopisali żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, alianckich sił zbrojnych, polskich robotników przymusowych i więźniów. Dodali też wszystkich niemieckich antyfaszystów, nie tylko komunistów. I proszę, komunistyczny pomnik zrobił się słuszny - postkomunistyczny.
Możemy zrobić podobnie i uratować "Czterech śpiących" dla tych, którzy się pod nimi całowali. Wmurujmy na cokole tablicę, napiszmy na niej, o co chodziło w 1946 r. komunistom. Tylko nie zapomnijmy o wdzięczności dla poległych sołdatów - bo co oni winni. Niech IPN zaproponuje tekst tablicy, a Rada Warszawy zatwierdzi. Może nawet PiS będzie wtedy za i zbudujemy w stolicy wielki, historyczny kompromis
– czytamy na łamach „Gazety Wyborczej”.
 
Seweryn Blumsztajn przekonuje, że byłby to „przykład dla całej Polski” i podkreśla, że jego pomysł pozwoli „uratować jeszcze kilka niesłusznych pomników”. Przed kim dziennikarz „Wyborczej” chce ratować komunistyczne pomniki? Jak sam podkreśla chodzi o tych, którzy „ciągle walczą z komuną”.

Decyzję o budowie pomnika podjęły w 1945 roku władze sowieckie. Polska zgoda była tylko formalna. Rzeźby żołnierzy składające się na czterech śpiących zostały w całości wykonane w Berlinie w sowieckiej strefie wojskowej. Rosjanie w całości kosztami wykonania obciążyli Polskę. Państwo musiało zapłacić 600 tysięcy dolarów, czyli ówczesną równowartość 240 milionów złotych.

Autor:

Źródło: warszawa.gazeta.pl,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej