- Albo nie chcą ich (biletów – red.) sprzedać kierowcy autobusów, albo automat w środku działa tylko na kartę zbliżeniową. W związku z tym jeżdżę na gapę i nadal będę to robić, jeśli w mojej Wesołej nie staną biletomaty na przystankach. Albo wsiądę w auto i pojadę do centrum – powiedziała radna z ramienia PO.
Wicedyrektor zarządu transportu miejskiego Grzegorz Dziemieszczyk wymieniał dostępne możliwości kupna biletów: 3,5 tys. punktów sprzedaży, działa 1,5 tys. automatów stacjonarnych, możliwość kupna biletu przez telefon komórkowy. Zaznaczył też, że lokalizacja automatu nie może być przypadkowa. Jego koszt musi się miastu zwrócić.
Urzędnicy ZTM skarżą się, że osobie publicznej nie wypada deklarować niekasowania biletów. A niektórych rozbawiła postawa Prońko.
