- Nagromadzenie tych zdarzeń, brutalnych przestępstw w tak krótki czasie, powoduje, że Polacy mogą czuć się zagrożeni. Dlatego reakcja minister spraw wewnętrznych jest konieczna - tłumaczy poseł PiS Jarosław Zieliński, były szef MSWiA. - Trudno jednak oczekiwać, że Teresa Piotrowska będzie sprawowała faktyczny nadzór na służbami mundurowymi, skoro będąc posłanką kilka kadencji, ani razu nie należała do sejmowej komisji spraw wewnętrznych.
W Wielkopolsce przez kilka dni trwała obława na 26-letniego bandytę, który w Czarnkowie zaatakował nożem najpierw własnego ojca, a później sąsiadów. Jedna osoba napaści nie przeżyła. Na południu kraju brutalnie zamordowano małżeństwo, a 18-letni Kamil N. oraz jego dziewczyna Zuzanna M. przyznali się do zabójstwa rodziców chłopaka. Zbrodnię zaplanowali, pomysł zaczerpnęli z filmu sensacyjnego. Z kolei w centrum Polski doszło do ataku na urzędników. Wczoraj w południe do budynku Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Makowie (woj. łódzkie) wszedł mężczyzna, rozlał rozlał łatwopalną substancję, i podpalił. Zginęła jedna pracownica.
- Takie sytuacje wymagają szybkiego działania minister spraw wewnętrznych. Być może Teresa Piotrowska jeszcze nauczy się nadzoru nad służbami mundurowymi, którego teraz brakuje. Problem w tym, że fotel ministra nie powinien służyć do nauki. Tam powinni zasiadać fachowcy - dodaje poseł Zieliński.
Milczenie to chyba sposób minister Piotrowskiej na przeczekanie kłopotliwych dla niej sytuacji. Tak było również po skandalicznej akcji policji w siedzibie PKW i zatrzymaniem dziennikarzy relacjonujących wydarzenia. Odezwała się dopiero... po wyroku. W tym przypadku powiedzenie "lepiej późno niż wcale" nie jest wytłumaczeniem.