14 grudnia na porannej masówce w "Wujku" zapadła decyzja, aby nie podejmować pracy, dopóki do kopalni nie przybędzie Jan Ludwiczak, aresztowany dzień wcześniej przez komunistów w związku z wprowadzeniem stanu wojennego.
15 grudnia górnicy z "Wujka" dowiedzieli się o brutalnym pacyfikowaniu przez ZOMO strajkujących w regionie zakładów pracy, m.in. kopalń Staszic i Manifest Lipcowy. Decyzja o pacyfikacji "Wujka" zapadła na naradzie Wojewódzkiego Komitetu Obrony, która odbyła się w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach.
Następnego dnia siły reżimu odcięły kopalnię od miasta i o godz. 11 rozpoczęły akcję rozpędzenia tłumu zgromadzonego przed bramą. Do głównego uderzenia przeznaczono: 5 kompanii ZOMO, 2 kompanie ORMO, 1 kompanię NOMO, 7 armatek wodnych, a ponadto 3 kompanie po 10 bojowych wozów piechoty i 1 kompanię czołgów. Dodatkowo do dyspozycji dowódcy zostawiono pluton specjalny ZOMO.
W pacyfikacji zginęło 9 górników: Jan Stawisiński, Joachim Gnida, Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Zbigniew Wilk, Zenon Zając, a 21 zostało rannych.
Po zbrodni skazano tylko niektórych bezpośrednich jej wykonawców. Kierujący bezpieką i resortem siłowym gen. Czesław Kiszczak został w 2011 r. uniewinniony.