Przypomnijmy: zadzwoniliśmy do Państwowej Komisji Wyborczej, by zapytać, gdzie na stronie internetowej PKW można znaleźć dane dotyczące nieważnych głosów w poszczególnych powiatach i miejscowościach.
Odpowiedź przedstawiciela wyborczego biura prasowego PKW, do którego się dodzwoniliśmy, była zaskakująca. Usłyszeliśmy: "Proszę pana, na stronie pkw.gov.pl... zaraz Panu powiem, proszę poczekać..." Minęło kilkanaście sekund, w trakcie których słychać było jedynie przedstawiciela PKW mówiącego cicho do siebie "Czy to jest tutaj?..." Po parudziesięciu sekundach usłyszeliśmy "Proszę poczekać..." i głębokie westchnienie naszego rozmówcy. Pół minuty później znów padło refleksyjne "Proszę poczekać chwileczkę jeszcze..." Wreszcie, po kilkudziesięciu sekundach, ponownie: "Proszę poczekać..." W końcu, po długich próbach, przedstawiciel wyborczego biura prasowego poprosił nas o wysłanie e-maila z pytaniem. "Ja spróbuję to ustalić" - powiedział nam.
Rozmowa była tak kompromitująca dla PKW, że opublikowaliśmy ją portalu Niezalezna.pl. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Jacek Zakrzewski z Wyborczego Biura Prasowego - bo tak nazywał się nasz rozmówca (w poprzednim tekście z litości nie publikowaliśmy jego nazwiska) - napisał:
1. Nie wyrażałem zgody na nagranie - w związku z powyższym zwracam się, w nawiązaniu do art. 14 ust.1 ustawy Prawo Prasowe o natychmiastowe wycofanie nagrania z Państwa strony. Publikując wzmiankowane nagranie złamał Pan prawo.
2. Oczekuję na publikację informacji na Państwa stronie, że oczekujecie - w trybie dostępu do informacji publicznej, zgodnie z art. 13, ust. 1. stosownej ustawy - na odpowiedź na swoje zapytanie, zadane drogą mailową. Przypomnę, że instytucje publiczne mają 14 dni na udostępnienie takiej informacji.
Nagranie zgodnie z żądaniem Jacka Zakrzewskiego usuwamy (zostawiając stenogram jego kompromitującej wypowiedzi). Natomiast tłumaczenie, że PKW ma 14 dni na wyjaśnienie, gdzie na stronie internetowej można znaleźć dane dotyczące nieważnych głosów, pozostawiamy bez komentarza