W związku z kolejnymi problemami z systemem informatycznym prezes Najwyższej Izby Kontroli zapowiedział przeprowadzenie kontroli wydatkowania publicznych pieniędzy na system informatyczny PKW.
- Kontrolerzy Izby sprawdzą czy pracownicy Krajowego Biura Wyborczego budowali system informatyczny w sposób zgodny z prawem, rzetelny, celowy i gospodarny. NIK w czasie tej kontroli wykonania budżetu przez Krajowe Biuro Wyborcze skorzysta z wiedzy zewnętrznych i wewnętrznych ekspertów z zakresu informatyki. Kontrola rozpocznie się na początku stycznia 2015 roku - informuje rzecznik NIK.
Jak informowaliśmy już na łamach portalu niezalezna.pl firma Nabino, która powstała w 2009 roku, stworzyła system informatyczny dla Państwowej Komisji Wyborczej. Prezesem i wiceprezesem spółki, która jest autorem stwarzającego nieustanne problemy systemu, jest dwójka 30-latków – Zofia Bogusławska i Maciej Cetler. Więcej na temat przetargu na przygotowanie systemu informatycznego PKW można przeczytać TUTAJ.
Próba wejścia na stronę PKW kończyła się wyświetleniem komunikatu:

Strona zaczęła działać ponownie dopiero kilka minut temu tuż przed godziną 8.00.
Przypominamy, że jeszcze przed wyborami, na konferencji prasowej przedstawiciele PKW odnosząc się do kwestii ewentualnych problemów technicznych z systemem informatycznym unikali jednoznacznych deklaracji i gwarancji, że będzie on działał poprawnie.
Sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej Kazimierz Czaplicki z rozbrajającą szczerością przyznał nawet, że praktycznie co wybory przygotowywany jest zupełnie nowy system informatyczny, wykonywany przez nową firmę. Sam system informatyczny Czaplicki określił mianem „cyferek, znaczków i temu podobnych hieroglifów”.
- Można powiedzieć tak: Co wybory nowy wykonawca niemalże. Okazuje się, że wcale nie jest takie proste, a właściwie nawet niemalże niemożliwe z punktu widzenia informatycznego jest wykorzystywanie oprogramowania, które stworzyła inna firma niż ta, która będzie obecnie pracowała. Okazuje się, że łatwiej jest stworzyć nowy moduł wyborczy niż żmudnie pracować nad każdą linijką oprogramowania i zastanawiać się, co ten informatyk miał na myśli tak to zapisując w postaci tych swoich cyferek, znaczków i temu podobnych hieroglifów – tłumaczył Czaplicki.
Przekonywał on również, że przygotowanie systemu informatycznego dla PKW to „niszowe przedsięwzięcia”, a wielkie firmy „się tego nie podejmują, bo im się to prawdopodobnie z punktu widzenia ekonomicznego nie opłaci”.