Lista "grzechów" Andrzeja Dudy, oczywiście według Agnieszki Kublik, jest długa. Oto lista cytatów z artykułu dziennikarki "GW":
- 10 kwietnia 2010 r., trzy godziny po katastrofie smoleńskiej, Andrzej Duda, wówczas podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, odmawiał uznania, że prezydent Kaczyński nie żyje, chciał czekać na oficjalny akt śmierci, żądał, by uznać, że prezydent Lech Kaczyński "nie jest w stanie tymczasowo wykonywać swoich obowiązków"
- chciał za wszelką cenę opóźnić moment przejęcia obowiązków państwa przez ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego
- należy też do najżarliwszych wyznawców wiary w zamach smoleński
- wiara w pseudohipotezy pseudoekspertów nie wystawia mu dobrego świadectwa
- porównuje katastrofę smoleńską z atakiem na wieże WTC z 11 września 2001 r. i powtarza za nim, że jest konieczna specustawa do wyjaśnienia, co się stało pod Smoleńskiem.
Ale na liście zarzutów się nie kończy. Kublik, wyliczywszy wszystkie "przywary" Andrzeja Dudy, w następujący sposób demaskuje iście szatański plan Jarosława Kaczyńskiego:
Kampania prezydencka Andrzeja Dudy, kandydata PiS, a raczej kandydata prezesa PiS, będzie prowadzona w cieniu katastrofy smoleńskiej. To świadomy wybór Jarosława Kaczyńskiego. Wie, że Duda nie ma szans w starciu z Bronisławem Komorowskim. Chodzi mu więc nie tyle o wygraną, ile o dalsze jątrzenie.
A o co chodzi Agnieszce Kublik? Fotografia, którą można obejrzeć, klikając TUTAJ (Agnieszka Kublik - druga od lewej), powie naszym Czytelnikom więcej niż tysiąc słów.