Ksiądz Dziedzic został uprowadzony z misji Baboua (Republika Środkowoafrykańska), w nocy z 12 na 13 października.
"Pomyślnie zakończyły się negocjacje w sprawie uwolnienia kapłana. Uczestniczyli w nich przedstawiciele Kościoła, ministrowie z Kamerunu i z Republiki Środkowoafrykańskiej oraz przedstawiciele rebeliantów. Okoliczności uwolnienia nie są znane" - można było przeczytać w komunikacie Diecezji.
„Uwolnienie ks. Mateusza Dziedzica, niesprawiedliwe uprowadzonego cztery tygodnie temu jest dla nas dzisiaj wielką radością. Wszyscy się cieszymy i dziękujemy tylko i wyłącznie Bogu, że pozwolił nam doczekać tej chwili. Wypadałoby dziękować ludziom, ale my bardziej gratulujemy sobie postawy solidarności na modlitwie o uwolnienie misjonarza. Księdzu Mateuszowi życzymy, by z właściwym sobie spokojem i wiarą powrócił do swojej owczarni i głosił Ewangelię w Republice Środkowoafrykańskiej” - opowiadał ks. Krzysztof Czermak, dyrektor Wydziału Misyjnego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.
Później jednak pojawiło się dementi. Ksiądz Leszek Zieliński z misji w Republice Środkowoafrykańskiej powiedział, że ksiądz Dziedzic nadal przebywa w rękach porywaczy.
BĘDZIEMY INFORMOWAĆ NA BIEŻĄCO, JEŚLI SYTUACJA SIĘ ZMIENI