- Wsłuchiwałem się w wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który mówił, że zapoznał się ze sprawą i podjął decyzję o tym, że zawiesi 3 uczestników wyjazdu w prawach członka partii i klubu. Mnie zabrakło w jego wystąpieniu zapowiedzi, że wystąpi do prokuratury o wszczęcie postępowania karnego - powiedział dziennikarzom minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk.
A zatem czołowy polityk PO domaga się skierowania sprawy trzech posłów PiS do prokuratury!
Można tylko żałować, że z podobną surowością Grabarczyk nie odnosi się do bohaterów prawdziwych afer: podsłuchowej, stoczniowej i hazardowej. Wówczas Donald Tusk i jego ministrowie stawali murem za swoimi kolegami partyjnymi, atakując tych, którzy te skandale ujawniali.
Dla przykładu: po ostatniej z afer - podsłuchowej - nikt nie podniósł konsekwencji, choć na taśmach znajdowały się dowody na łamanie konstytucji, tuszowanie przestępstw skarbowych i wykorzystywanie służbowych pieniędzy na wystawne obiady. Co więcej: politycy PO domagali się ścigania tych, którzy nagrania sporządzili, a służby specjalne nękały dziennikarzy stojących za ujawnieniem zawartości taśm.
Żaden z polityków PO - wliczając w to Grabarczyka - nie wystąpił też do prokuratury o wszczęcie postępowania karnego wobec urzędników, którzy blokując wprowadzenie ustawy o rajach podatkowych, spowodowali, że Polska narażona została na utratę ok. 3 mld zł.